Czasem spotykasz na swojej drodze człowieka i od razu czujesz, że nie pojawił się tam przypadkiem. Że przyszedł po coś. Żeby coś w Tobie poruszyć, pokazać Ci inną perspektywę albo po prostu zmusić do zatrzymania się na chwilę i przyjrzenia samej sobie.

 

Ostatnio mam wrażenie, że spotykam takich ludzi coraz częściej. Takich, dzięki którym zaczynam zadawać sobie pytania: co z tego, jak myślę i reaguję, naprawdę jest moje? Dlaczego w pewnych sytuacjach zachowuję się właśnie tak? Co sprawia, że jedne rzeczy wyprowadzają mnie z równowagi, a inne potrafię przyjąć z zupełnym spokojem?

I znów pojawił się ktoś, kto zmienił moje myślenie. A właściwie nie tyle zmienił moje myślenie o sobie, co pokazał mi, że mogę inaczej reagować. Na stres. Na nieprzewidywalność. Na sytuacje, na które nie mam wpływu.

 

Wiele naszych reakcji nie bierze się znikąd.

Czasem działamy niemal automatycznie. Jedno zdanie wypowiedziane w przeszłości w naszym kierunku, może nawet mimochodem, potrafi gdzieś w nas zostać. Zapamiętujemy je, choć często nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Z czasem obrasta własnym znaczeniem, osiada głębiej, niż moglibyśmy przypuszczać. I choć wcale nie musiało być o nas, zaczynamy nieświadomie patrzeć przez jego pryzmat. A potem, po latach, reagujemy tak, jakby to od początku było nasze.

 

 A co, jeśli to wcale nie jest moje?

Co, jeśli część tego, jak myślę, reaguję i patrzę na świat, została mi kiedyś po prostu przekazana? Co, jeśli niektóre moje reakcje są tylko schematami, które tak długo powtarzałam, że zaczęłam uważać je za część siebie?

Czasem robimy coś dlatego, że robiliśmy tak od zawsze. Bo tak reagowali nasi rodzice, bo tak nauczyło nas życie, bo przez lata był to nasz jedyny znany sposób radzenia sobie ze stresem czy trudnymi sytuacjami.

Tylko że człowiek nieustannie się zmienia. To, co kiedyś było nam potrzebne, dziś wcale nie musi nam służyć. To, co kiedyś było naturalną reakcją, z czasem może stać się tylko wyuczonym schematem. I chyba warto od czasu do czasu zatrzymać się i zapytać: czy ja naprawdę taka jestem, czy po prostu przez lata nauczyłam się tak reagować?

Może samo to, że zaczynam sobie zadawać te pytania, jest już dowodem na to, że coś we mnie się zmieniło. Że dziś potrafię zatrzymać się tam, gdzie kiedyś po prostu działałam z automatu.

 

Najbardziej zaskakuje mnie to, że jeszcze niedawno pewnie nie zauważyłabym tego, co dziś widzę tak wyraźnie.

Może więc nie zawsze chodzi o ludzi, których spotykamy.
Może czasem chodzi o to, kim my jesteśmy w momencie, w którym ich spotykamy.

Bo być może ten człowiek nie pojawił się na mojej drodze po to, żeby mnie zmienić.
Może pojawił się po to, żebym w końcu zobaczyła, że ja już się zmieniłam — tylko jeszcze nie do końca zdawałam sobie z tego sprawę. 🤍

2 Replies to “A jeśli to wcale nie jest moje?”

    1. Hej D.W.,
      tak, dokładnie. ❤️ Każdy człowiek, który pojawia się na naszej drodze, wnosi w nasze życie coś, czego być może właśnie potrzebujemy. Czasem jest to lekcja, czasem zmiana perspektywy, a czasem po prostu moment, który zostaje z nami na dłużej. I chyba najciekawsze jest to, że dzięki innym ludziom często dowiadujemy się czegoś nowego przede wszystkim o sobie. 🌿✨
      Pozdrawiam
      Ania

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *