Okres perimenopauzy (pisałam o tym tutaj) to czas wielu procesów zachodzących w organizmie kobiety – zarówno fizycznych, jak i emocjonalnych. To etap, który często potrafi zaskoczyć, bo jego objawy bywają różnorodne i nie zawsze oczywiste. Na co dzień nie dostrzegamy u innych kobiet wielu symptomów, bo zwyczajnie się o nich nie mówi. Przez to często mamy wrażenie (szczególnie w tym okresie), że pewne dolegliwości dotyczą tylko i wyłącznie nas samych. To jednak mylne przekonanie.
Z rozmów z innymi kobietami jasno wynika, że choć nie zawsze są to identyczne objawy, bardzo często są one do siebie zbliżone. Jakie symptomy zauważyłam u siebie?
Nadwrażliwość na ból
W okresie perimenopauzy zauważyłam u siebie wyraźną nadwrażliwość na ból. Dolegliwości, które wcześniej były ledwo odczuwalne, teraz potrafią sprawiać znacznie większy dyskomfort. Mam wrażenie, że mój próg bólu się obniżył – nawet drobne urazy, napięcie mięśni, bóle stawów, bóle głowy czy zwykłe uderzenie odczuwam bardziej intensywnie niż kiedyś.
🤕 – z tego, co czytałam, nie jestem w tym odosobniona. Może to wynikać ze spadku i wahań poziomu estrogenów, które wpływają nie tylko na gospodarkę hormonalną, ale również na funkcjonowanie układu nerwowego i sposób odczuwania bólu.
Wewnętrzny niepokój
Są dni, kiedy towarzyszy mi trudne do wytłumaczenia poczucie nieustannego stresu i niepokoju 😟. Często nie jest ono związane z żadną konkretną sytuacją, a mimo to mam wrażenie ciągłego napięcia i przeciążenia, nawet wtedy, gdy obiektywnie nie dzieje się nic niepokojącego. Czasem nawet zwykła lista codziennych obowiązków potrafi mnie przytłoczyć. Kiedy widzę wiele zadań do wykonania, uporządkowanie myśli 😵💫 i skupienie się na jednej rzeczy staje się znacznie trudniejsze niż kiedyś.
✍️ Rozbicie obowiązków na mniejsze kroki pomaga mi odzyskać poczucie kontroli i zmniejszyć napięcie. Mimo to zdarzają się momenty, kiedy nawet proste decyzje wymagają ode mnie większego wysiłku niż dawniej.
Część kobiet opisuje ten stan jako ciągłe poczucie czuwania, wewnętrzne napięcie. Skąd on wynika? Wahania poziomu hormonów, zwłaszcza estrogenów i progesteronu, mogą wpływać nie tylko na samopoczucie, ale również na zdolność koncentracji, odporność na stres i regulację emocji💛.
Większa lękliwość.
Jednym z objawów, który zauważyłam u siebie w tym okresie jest większa skłonność do zamartwiania się i odczuwania lęku. Mam wrażenie, że mój umysł łatwiej koncentruje się na potencjalnych zagrożeniach niż na pozytywnych rozwiązaniach. Szczególnie dotyczy to moich dzieci. 😟👩👧👦 – bardziej martwię się o ich bezpieczeństwo, zdrowie i przyszłość. Zdarza mi się analizować różne sytuacje na zapas lub przewidywać problemy. Choć wiem, że wiele z tych obaw jest przesadzonych, trudno mi je po prostu wyłączyć.
Część kobiet opisuje to jako poczucie utraty dawnego spokoju i większą wrażliwość na wszelkie sytuacje, które wcześniej nie wywoływały tak silnych emocji.
Huśtawka emocjonalna
Jednym z trudniejszych objawów perimenopauzy są dla mnie zmiany nastroju i zwiększona płaczliwość, szczególnie w dniach poprzedzających miesiączkę. Są momenty, kiedy bez wyraźnego powodu odczuwam smutek, przygnębienie i brak energii. Najchętniej zawinęłabym się w koc, schowała przed światem i przez chwilę nie musiała zajmować się niczym ani nikim. Pojawia się niechęć do działania i nawet zwykłe codzienne obowiązki wydają się przytłaczające, bo fizycznie i psychicznie czuję się po prostu źle.
W tym czasie jestem również znacznie bardziej wrażliwa emocjonalnie. Słowa, które w innych dniach przyjęłabym ze spokojem, potrafią dotknąć mnie bardzo głęboko. Szczególnie dotyczy to moich dzieci. Czasami jedno nieprzemyślane zdanie wypowiedziane w emocjach odbieram tak, jakby ktoś uderzył mnie prosto w serce 💔. Zaczynam analizować swoje decyzje, podważać własną wartość i zastanawiać się, czy jestem wystarczająco dobrą matką.
Wahania hormonalne wpływają nie tylko na ciało, ale również na sposób przeżywania emocji, przez co smutek, rozczarowanie czy poczucie odrzucenia mogą być odczuwane dużo intensywniej niż wcześniej.
Nadwrażliwość na dźwięki i przebodźcowanie.
W okresie perimenopauzy coraz częściej zauważam u siebie nadwrażliwość na dźwięki i bodźce. Są momenty, że wszystko – dosłownie wszystko – zaczyna mnie drażnić.
Kiedy jestem w trakcie robienia czegoś i w głowie mam natłok myśli, bo próbuję skupić się na kilku rzeczach naraz, a wtedy…
😮💨 … mąż zadaje mi kolejne pytanie dotyczące wykończenia domu,
🙋♂️ syn po raz piąty w ciągu dziesięciu minut przypomina sobie, że jednak czegoś ode mnie potrzebuje,
🗣️ córka rozpoczyna kolejną opowieść o szkole,
to ja odnoszę wrażenie, że wszyscy mówią jednocześnie, a mój przeciążony układ nerwowy marzy tylko o jednym – o świętym spokoju!
Kocham swoją rodzinę ponad wszystko ❤️, ale są chwile, kiedy naprawdę potrzebuję pięciu minut błogiej ciszy 🌿😌 Mam wrażenie, że każdy kolejny dźwięk, pytanie, rozmowa czy prośba dokłada kolejny ciężar. Nadmiar bodźców i konieczność ciągłego reagowania potrafią przytłoczyć mnie niczym kamienny głaz, ktoś też tak ma?
Mój organizm jest przeciążony i to normalne, bo wahania hormonów w okresie perimenopauzy sprawiają, że tolerancja na hałas, chaos i ciągłe wymagania otoczenia wyraźnie się zmniejsza. ⚡
Na szczęście od czasu do czasu zapominam o tych wszystkich problemach, bo jednym z objawów perimenopauzy jest mgła mózgowa… 😅🌫️
PS
Oczywiście napisanie o tym wszystkim tutaj jest dla mnie pewnym wyjściem ze strefy komfortu. Nie jest łatwo mówić głośno o swoich słabościach, lękach, emocjach czy zmianach, które zachodzą w naszym ciele i głowie. Ale jednocześnie jest to coś bardzo ludzkiego. ❤️
Każdy z nas przechodzi przez różne etapy życia, mierzy się z własnymi trudnościami i próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Czasami największą ulgę przynosi świadomość, że nie jesteśmy w tym sami, że ktoś inny czuje podobnie, myśli podobnie i również zadaje sobie te same pytania.