Wielu z was patrzy na mnie z boku i widzi moje osiągnięcia. Nie widzi wysiłku, jaki za nim stoi, nie widzi mojej codzienności. Macie pewien obraz mojej osoby, ale tak naprawdę nie dzielę się tu całym moim życiem i Wy dobrze o tym wiecie. Wielu z Was stoi z boku i mnie podziwia, a ja jestem… tylko zwykłym człowiekiem.
Tak, oprócz tego, że prowadzę bloga, jestem zwyczajnym człowiekiem. Jestem kobietą i jak każda z Was, mam różne oblicza (Drodzy męscy Czytelnicy – wybaczcie, wiem, że tu zaglądacie, ale jednak więcej tu zdecydowanie płci żeńskiej).
Bywam bardzo silną kobietą – bywam uśmiechnięta, czarująca, zmobilizowana do działania, odpowiedzialna, pełna planów i konsekwentna. Ale bywam też przemęczona, zmartwiona, zrezygnowana, smutna, przerażona i zagubiona. Bo jestem człowiekiem, a życie to nieustanna sinusoida wzlotów i upadków. Często idziemy przez życie bardzo świadomie, a potem dochodzimy do pewnego etapu w którym to, co do tej pory dawało nam poczucie szczęścia, już nam tego szczęścia nie zapewnia.
Ja właśnie jestem na etapie odkrywania siebie na nowo…
To jest dla mnie okej. Ja w pełni akceptuję to, że na chwilę obecną jestem trochę zagubiona i mimo, że mam za sobą już połowę życia, nie wiem którędy chciałabym w nim dalej podążać. Ja daję sobie do tego prawo. Bo nikt inny nie da mi na to przyzwolenia. Ja sama muszę pytać siebie, czy to, co robię, nadal czyni mnie szczęśliwą?
Na pewno do tych rzeczy, które czynią mnie szczęśliwą i dają mi poczucie satysfakcji zalicza się pisanie.
Nie każdy mój wpis na blogu w przeszłości był idealny – kiedy czytam moje stare wpisy wiem, że są o wieeeeeeele za długie, ale zrobiłam na przestrzeni tych ostatnich lat ogromny postęp w tworzeniu treści, zarządzania nimi i automatyzowania pewnych procesów. Dla mnie to bardzo cenne lekcje. Także o mnie samej.
A Wy moi Drodzy Czytelnicy i Czytelniczki?
Zaglądacie tu dosyć regularnie i zagląda Was tu coraz więcej! Jakby nie patrzeć, często dzielę się tu z Wami bardzo prywatnymi przemyśleniami… myślę, że to właśnie dlatego tu ze mną jesteście, bo te wpisy to jest cząstka mnie, którą jednak lubicie i za to chciałam Wam bardzo serdecznie podziękować! Dlatego, że bardzo lubię pisanie, jestem wdzięczna za każdego jednego czytelnika, który odwiedza ten mój nieskromny pamiętniczek. Ten pamiętniczek jest tu ze mną już od 5 lat Od 5 lat jesteście ze mną – jedni dłużej, inni mniej. D.Z.I.Ę.K.U.J.Ę. Wam za Waszą obecność, za każdy komentarz – nawet ten krytyczny, bo każdy z nas ma swój punkt widzenia i niejednokrotnie pod wpływem Waszych komentarzy, ja też reflektuję moje spojrzenie na świat.
A kończąc ten wpis chciałabym Wam życzyć, by każdy z Was dał sobie prawo do bycia tym kim jest, do popełniania błędów, upadków i totalnego zagubienia. Bo to zawsze jest początek czegoś nowego, co czyni nas silniejszymi, odważniejszymi i bardziej wyrozumiałymi ludźmi.
Ściskam Was mocno
Ania
______________________________________________________
P.S.
Faktem jest, że prawdziwe urodziny były w grudniu, ale mam lekki poślizg…
Jeżeli chcecie się dowiedzieć dlaczego blog, skąd się wzięła jego nazwa, dlaczego popełniłam błąd i co ja mam z blogowania, koniecznie zerknijcie do moich poprzednich wpisów urodzinowych:
- Pierwsze urodziny bloga: tutaj
- Drugie urodziny bloga: tutaj
- Trzecie urodziny bloga: tutaj
- Czwarte urodziny bloga: tutaj
Gratulacje Aniu! Masz lekkość pióra, przyjemnie czyta się Twoje teksty, są takie…. życiowe, że schodzi ze mnie czasem cały stres nieidealności mojego życia. Dziękuję Ci za to! A już tak naj naj najbardziej, to podobają mi się Twoje zdjęcia!!
Sto lat!
Monika
Hej Monika
dziękuje bardzo 🙂
Pozdrawiam
Ania