Jest piątek. Byłam w pracy i ogarnęłam masę spraw. Powiem Wam jak wyglądał ten dzień. Powiem Wam, bo jestem ciekawa, czy uda się Wam odgadnąć, co zrobię w następnej kolejności…
Obudziłam dzieci.
Wstawiłam pranie.
Przygotowałam śniadanie.
Podrzuciłam dzieci do szkoły.
PRZERWA NA PRACĘ 😉
Ugotowałam obiad.
Wyciągnęłam naczynia ze zmywarki.
Wyniosłam śmieci.
Wywiesiłam pranie.
Odpowiedziałam na milion dziecięcych pytań.
Pozbierałam porozwalane zabawki.
Przykleiłam plasterek na “ała”.
Poćwiczyłam z moją pierwszoklasistką czytanie literek.
Wybrałam się z dziećmi do kościoła na mszę szkolną.
Zrobiłam kolację.
Czeka na mnie:
- sterta prasowania,
- zrobienie listy zakupów,
- ogarnięcie syfu w kuchni
- i ogarnięcie dzieciaków…
Jak myślisz, co zrobię w pierwszej kolejności?
Ciekawe, czy zrobiłabyś to samo, co ja…
…
bo czasami naprawdę tak trzeba zrobić…
…
trzeba wiedzieć, gdzie są priorytety…
…
Czy już zatem wiesz, co zrobię w następnej kolejności?
Naleję sobie kieliszek wina. Dlaczego? Bo trzeba to uczcić! Początek weekendu? Nie, nic z tych rzeczy moja Droga Czytelniczko! (pozdrawiam przy okazji moich stałych Czytelników – wiem, że tu jesteście =) )
Trzeba uczcić to, że moja rodzina nieustannie generuje mi robotę. Gdyby nie było tej roboty, to nie byłoby tu też mojej rodziny i to nie byłoby fajne, to byłoby wręcz bardzo smutne.
Mogłabym mieć czysty, ale pusty dom…
P.S.
Obok kieliszka winka wpadło oczywiście napisanie tego postu, ale Wy już doskonale wiecie, że dla mnie to czysta przyjemność 🙂 miłego weekendu!