Czy mieliście okazję oglądać najbardziej sensacyjny film ostatnich dni “Tylko nie mów nikomu” Tomasza Siekielskiego? Film, który porusza bardzo kontrowersyjny temat – molestowanie dzieci przez osoby duchowne. Film, który zamiast jednoczyć chrześcijan, stawia ich przed wieloma trudnymi pytaniami.

 

Dlaczego w ogóle duchowni takich czynności się dopuszczają? Dlaczego kościół wciąż nadal upiera się, że te sytuacje są tylko wyjątkami? Dlaczego tak wiele osób przymyka oko na to co się dzieje? Dlaczego duchowni, którzy dopuścili się molestowania dzieci, przenoszeni są na inne parafie, jakby nic się nie stało? I dlaczego tak wiele dzieci musiało ucierpieć i nikt, kompletnie nikt nie zareagował?

 

Ksiądz i rodzina?

Nie wrzucam księży do jednego worka. Nie wszyscy tacy są, wiadomo, ale Ci, którzy dopuszczają się takich czynów psują reputację całego kościoła. Głęboko zastanawia mnie ostatnio fakt, czy te karygodne zachowania ze strony duchownych to pedofilia? Myślę, że w większości przypadków jednak nie, a raczej efekt tłumienia swoich potrzeb seksualnych. Nie mi to oceniać, ale jeszcze bardziej zastanawia mnie, czy wiele z tych sytuacji nie wydarzyłoby się, gdyby księża mogli zakładać rodziny?

 

Wiele pytań…

Pytań, na które ciężko odpowiedzieć, ale w całej tej sytuacji martwi mnie postawa kościoła, który zamiast zmierzyć się z problemami, zmiata brudy pod dywan. Ale prędzej, czy później przeszłość zaczyna powracać i dla niektórych może stać się koszmarem, w tym wypadku dla oprawców, a nie ich ofiar. Nie chcę nawet wiedzieć ile jest takich sytuacji o których po prostu się nie dowiemy, bo również zostaną zatajone…

Dla mnie polski katolicyzm jest bardzo konserwatywny – pokora, skromność, żal za grzechy. A gdy patrzysz na niektórych księży zastanawiasz się, jakim oni są przykładem wiary. Na myśl przychodzą mi dwa grzechy: nieumiarkowanie i chciwość. I nie mówię, że wszyscy tacy są. Ale sporo takich jest. Jedyne co jest dla mnie pocieszające, to fakt, że ksiądz owszem, jest dziś nadal szanowany, ale nie jest już kimś tak wielkim i nienaruszalnym, jak za czasów mojej babci…

 

W jakim kierunku to zmierza?

Na jaw wychodzą przykre incydenty, a tak potężna instytucja jaką jest kościół, zwyczajnie zataja niewygodne dla nich informacje. Myślę, że film Sekielskiego pokazuje, że świat zmierza w dobrym kierunku. To, że to było dawno temu nic nie znaczy. Tym razem, to ofiary postanowiły rozdrapać stare rany. A to na pewno nie było dla nich łatwe. Jestem pełna podziwu i uznania dla ofiar molestowania, które znalazły w sobie odwagę i silę aby wystąpić w tym filmie i pokazać jak katastrofalne skutki dla małego dziecka mają takie sytuacje. Może dzięki temu filmowi kolejne osoby znajdą w sobie odwagę, by pokazać swoją tragedię i przywołać do odpowiedzialności oprawców.

Bo każdy prawny obywatel tego kraju powinien zostać pociągnięty za swoje czyny do odpowiedzialności. Każdy. Również ksiądz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *