Twoje dziecko wychodzi z łazienki. Zadajesz proste pytanie “Czy umyłeś zęby?” i nie musisz czekać na odpowiedź, bo mina Twojego dziecka mówi sama za siebie. A Ty zastanawiasz się, ile razy będziesz musiała mu to jeszcze powtórzyć, aż w końcu zrobi to samo od siebie. Gadamy i powtarzamy, a i tak mamy wrażenie, że do tych małych istot to NIE DOCIERA.

Niestety z wychowaniem jest tak, jak z wieloma innymi dobrymi nawykami – na efekty trzeba poczekać. Bywa czasami, że i kilka lat. Czy to zrzucenie zbędnych kilogramów, czy to wyćwiczenie ciała, dopiero po długich zmaganiach widać efekty gołym okiem. Która z Was choć raz była na diecie, chciała rzucić palenie albo chodzić na siłownię wie o co chodzi.

Poranki z dziećmi!

Ostatnio też miałam jedną z takich sytuacji. Nie muszę Wam chyba mówić, że poranki z dziećmi bywają… jakby to delikatnie ująć ZABÓJCZE!!! Nie no tak serio to zaczynają się całkiem miło… słoneczne promyki wdzierają się przez okno do Twojej sypialni, przeciągasz się, czujesz się całkiem wyspana i pełna energii, i myślisz sobie  – to będzie naprawdę dobry dzień. Kiedy przekręcasz kluczyki wychodząc z domu dobry dzień już się zakończył.

Dlaczego?

Ostatnio dobry dzień skończył się dla mnie wraz z momentem, gdy zabrakło skarpet, bo wszystkie 14 par, które posiada mój syn miało w sobie coś okropnie drażniącego i nie dało się ich ubrać, a sweter w którym zawsze chętnie chodził, w ten dzień był jakiś mega ciasny i w ogóle miał nie ten kolor, a co gorsza zrobiłam kakao, kiedy on akurat dzisiaj rano nie chciał nic pić! Wystrzelcie mnie w kosmos! Cały świat bywa rankiem taki okrutny! I gdyby Twoje dziecko powiedziało to jeszcze znośnym tonem…

Nie będę się denerwować!

I właśnie ostatnio podczas jednych z takich poranków, gdy miałam już serdecznie dosyć, pomyślałam:

A miało być tak pięknie!

Po czym stwierdziłam:

I będzie!!!

Zarzuciłam do syna, że jak ma problem, to musi postarać się rozwiązać go sam i jak nie pasuje mu sweter, który ma na sobie, to ma się iść przebrać w cokolwiek innego, co uważa za NIE-DRAŻNIĄCE, bo ja schodzę z jego młodszą siostrą na parter i będę czekała na niego w samochodzie.

Nie będę się denerwować!
To będzie dobry dzień!
A wkurzona byłam na MAXA!!!!

Minęło trochę czasu… moje dziecko wsiadło do samochodu , po czym jego usta otwarły się, aby wydusić:

Przepraszam mamo, źle się zachowałem.
Sam nie wiem czemu ten sweter tak mnie zdenerwował!

Byłam chyba więcej niż zaskoczona. Moje dziecko przyznało się do błędu, czyli jakieś podstawy samokrytyki są i jeszcze mnie przeprosiło, czyli jednak jest ludzkie :)! I to są właśnie długofalowe efekty wychowania – moje dziecko zachowało się tak, jakbym tego oczekiwała. W kółko powtarzam, że trzeba umieć przyznać się do błędu i trzeba też czasami przeprosić. Oczywiście nie tylko mu to powtarzam, ale ja go czasami także przepraszam za moje niestosowne zachowanie i tłumaczę, co było powodem tego, że zachowałam się tak, a nie inaczej.

Nie poddawaj się.

Także póki co musisz powtarzać i odgrzewać tego starego kotleta: “czy umyłeś zęby?”, “czy nasmarowałeś buzię?”, “czy umyłeś ręce przed jedzeniem?”, “czy przeprosiłeś?”…
Jeżeli Twoje dziecko za 20-stym razem dalej będzie trzeba upominać, będziesz musiała to powtórzyć jeszcze kolejne 50 razy, a i to może być nie wystarczające. Na szczęście Twoje dziecko to nie słup, choć wiem, że czasami odnosisz takie wrażenie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *