Człowiek. Każdy jedyny w swoim rodzaju. Każdy z nas mający swoje potrzeby. Potrzeby, które chcemy zaspokoić. Dla jednych zaspokojeniem potrzeb będzie chwila z kubkiem kawy w ogrodzie lub na tarasie, dla innych będzie to przeczytana książka w ciągu tygodnia, wyczynowiec zadowoli się natomiast przebiegnięcie codziennie 5 km. Jedno jest pewne – kiedy nasze potrzeby pozostają niezaspokojone, pojawia się w nas niezadowolenie i frustracja.

 

My dorośli potrafimy sobie radzić z własnymi emocjami, natomiast w przypadku dzieci wygląda to nieco inaczej. Ich niezaspokojone potrzeby przejawiają się w różnie negatywny sposób. U małych dzieci łatwo domyślić się o co chodzi, bo gdy niemowlak jest głodny, chce być przytulony lub ma pieluszkę do przewinięcia, to po prostu płacze. U dzieci w wieku przedszkolnym nieradzenie sobie z emocjami może objawiać się byciem dokuczliwym wobec rówieśników, gryzieniem, kopaniem, wyrywaniem zabawek lub byciem “niegrzecznym”. One wszystkie reagują w ten sposób, ponieważ nie potrafię jeszcze panować nad swoimi emocjami, często nawet nie potrafią ich określać, ani nazywać i to jest coś, czego musimy nasze dzieci nauczyć.

 

Zazdrość, smutek, lęk, gniew, złość, wstyd, rozczarowanie…

Twoje dziecko boryka się z tymi emocjami na co dzień, a my jako dorośli dosyć często nieświadomie próbujemy je tłumić, bo często ukierunkowujemy w stosunku do dziecka komunikaty w stylu:

  • No już dobrze, przecież nic takiego się nie stało…
  • Nie podzielisz się swoją ulubioną zabawką? Ale trzeba się dzielić…
  • To jest przecież twój brat, nie możesz być na niego zła…
  • Dlaczego Ty znowu płaczesz?
  • Taka słodka buźka i taka smutna?
  • To nie jest powód, żeby być smutnym…
  • No już przestań płakać!

 

Dlaczego w ogóle tak często próbujemy negować, że dziecko nie powinno czuć tego, co czuje?

Dlaczego nie akceptujemy negatywnych emocji? Przecież one są tak samo ważne, jak pozytywne emocje. One bardzo wiele rzeczy mówią o nas samych, o tym że skoro czujemy złość, to być może z czymś się nie zgadzamy, a jeżeli jesteśmy smutni to wydarzyło się coś i niekoniecznie mamy się wtedy ochotę uśmiechać. Przecież dziecko to też człowiek, który czuje tak samo, jak my dorośli, tylko dla niego pewne rzeczy i wydarzenia mają nieco inną wartość i to, co nam dorosłym wydaje się błahe, dla niego jest istotne i znaczące. Ono, jak każdy inny człowiek, chce by jego potrzeby zostały zauważone.

 

Wiecie dlaczego tak często negujemy negatywne emocje?

Robimy tak, bo my sami jako dzieci też nie mogliśmy okazywać emocji. W czasach w których się wychowywaliśmy, nie mieliśmy absolutnie prawa głosu. To, co dzieci miały do powiedzenia nie było istotne, nie miało najmniejszego znaczenie. Jako dzieci mieliśmy się słuchać rodziców, a wyrażanie własnego zdania i bunt uznawane było za bycie niegrzecznym. Tyle w temacie. A przecież wyrażanie swojego własnego zdania jest bardzo istotne, bo tak kształtuje się osobowość człowieka, który wie, czego chce w życiu dorosłym i potrafi zadbać o swoje potrzeby.

 

Najlepiej nauczymy reagowania dzieci na emocje, jeżeli zaczniemy je sami głośno nazywać.

Często jednak problem zaczyna się już w momencie, kiedy musimy je jakoś określić, bo rozpoznanie jakie emocje chwilowo targają naszym dzieckiem, nie jest wcale takie łatwe, jak się wydaje. Jednak w momencie, kiedy emocje zostaną nazwane, a co za tym idzie – potrzeby zauważone, dziecko poczuję się wysłuchane. Nie musimy absolutnie podawać dzieciom gotowych rozwiązań na tacy, wystarczy że je spytamy i weźmiemy ich emocje i ich własne odczucia pod uwagę np.

  • Widzę, że jesteś zła, chciałabyś o tym porozmawiać?
  • Widzę, że jesteś smutna, czy coś wydarzyło się w szkole/przedszkolu?
  • Widzę, że jesteś zazdrosna, czy chciałabyś mi powiedzieć dlaczego?
  • Widzę, że jesteś zmęczona i bolą cię nóżki ale może zagramy w jakąś słowne grę?
  • Widzę, że jesteś smutna, czy mam Cię mocno przytulić?
  • Możesz zwyczajnie zapytać, co proponuje zrobić, żeby to zmienić.

 

Samo dostrzeżenie emocji jest jak furtka otwierającą dalszy dialog z dzieckiem, bo ona w tym momencie potrafię Ci bardzo wiele powiedzieć i dokładnie zdaje sobie sprawę dlaczego czuje to, co czuje.

 

Ważne jak dziecko radzi sobie ze swoimi emocjami, ale ważniejsze jest, jak my dorośli sobie radzimy ze swoimi.

My dorośli musimy schować nasze emocje na chwilę do kieszeni i najpierw rozpoznać emocje swojego dziecka. Jeżeli chcemy otworzyć sobie furtkę do ogrodu wściekłości, frustracji, gniewu, czy zazdrości, to musimy nacisnąć spokojnie klamkę, a nie kopać nogami o furtkę. Bo tak właśnie często my dorośli się zachowujemy: w ramach własnej frustracji zarzucamy dziecko oskarżeniami, mówimy o tym, że się źle zachowuje i co nam nie pasuje w jego zachowaniu – ale wtedy furtka zamyka się jeszcze bardziej. A my dorośli  musimy zwyczajnie chcieć zrozumieć ten świat dziecka i to, jak ono postrzega daną sytuację. Wysłuchać je bez oceniania. Musimy wykazać wolę rozmowy i zrozumienia.

To się nazywa dialog i to jego powinniśmy zawsze szukać w relacjach z naszymi dziećmi.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *