Grudzień. Portale społecznościowe zalała fala świątecznych fotek w czerwonym kolorze. U większości blogerów wjechały wpisy z prezentownikami – dla niej, dla niego, dla dziecka. Tu i ówdzie Twoim oczom ukazują się artykuły: jak zrobić własnoręcznie kalendarz adwentowy, jak ugotować 12 potraw na wigilię, jak upiec świąteczne ciasto, jak kupować prezenty by nie przepłacać, jak zabrać się za świąteczne sprzątnie i dekorowanie domu. I najważniejsze – jak przy tym wszystkim się nie przepracować i być wypoczętą w święta. No cóż – powiem Wam, TO SE NE DA!
To trochę jest tak, że mamy w głowach pewien obraz świąt – idealnie wystrojona rodzina, w idealnie udekorowanym domu, z idealnie przygotowanymi potrawami na wigilijnymi stole, z idealnie zachowującymi się dziećmi. Wielki udział w kreowaniu takiego obrazu mają swój udział media tv i media społecznościowe. Ale jak już kiedyś pisałam tutaj – prawdziwe życie to coś o wiele więcej niż tylko obrazek. To ludzie, emocje, a także konflikty.
Czy święta mogą być idealne?
Mogą. Jak więc to zrobić? Jest na to jeden sprawdzony sposób. Przytoczę Wam tu dyskusję z moim mężem, który odkąd dzieci mają zdalne lekcje i nastała pandemia dużo więcej narzeka. I ja go rozumiem, bo mieszkam w tym samym domu 😉 mnie tak samo jak większości matek i ojców wkurza fakt, że odkąd spędzamy więcej czasu w domu, to ciągle wszędzie jest wiecznie syf. Szklanka tu, kubek tam, pojemnik po jogurcie, nieodniesiony talerz, wylana herbata, leżąca skórka od bana – sprzątam i sprzątam, a kiedy kończę… znowu sprzątam bo znowu jest syf. Brzmi znajomo, co nie? Wszyscy jedziemy na tym samym wózku. I wiecie co? Czasami po prostu trzeba przymknąć na to oko i olać (albo wynieść te rzeczy do pokoju dziecka, tak wiem, bywam czasami wredną matką). Więc kiedy któryś raz z rzędu mój mąż zaczął narzekać na burdel i walające się pod nogami zabawki, to powiedziałam mu, że mam na to rozwiązanie – jeżeli chce by w domu było czysto, musi nas wszystkich zabić. Innego wyjścia ja tu serio nie widzę.
Więc podobnie jest w przypadku świąt!
Jeżeli chcesz mieć idealne, bezstresowe święta proponuję zamknąć Twoją rodzinę w jakimś odosobnionym pokoju, tudzież w piwnicy i to najlepiej już tydzień przed świętami. Wtedy będziesz mogła w spokoju ugotować potrawy, upiec świąteczne ciasto i udekorować dom, a przy wigilijnym stole podzielisz się opłatkiem z manekinami. Czy tak wygląda wizja idealnych świąt? No właśnie, raczej nie bardzo. Gdy masz dzieci to choćbyś nie wiem co robiła święta nie będą idealne, ale mimo wszystko będą świąteczne i rodzinne.
Jak to wygląda u nas?
PREZENTY
Zazwyczaj staram się zaopatrywać w prezenty szybciej, bo znając życie krótko przed wigilią nagromadzi się mnóstwo nieprzewidzianych spraw – a to sąsiadka potrzebuje pomocy, a to któreś z dzieci ma katar i noce nieprzespane albo co najgorsze i też już to przerabialiśmy – dopada nas jelitówka. Także jeżeli jest krytycznie pamiętajcie, że zawsze może być gorzej 😉
Jeżeli chodzi o prezenty to nie kupuję hurtowo jakiś banałów, ale raczej staram się kupować to, co wyczytałam między wierszami, bo jeżeli potrafisz choć odrobinę słuchać, to wiesz o czym marzą Twoi najbliżsi.
Czy w tym roku będą prezenty?
Ostatnio zwracam się do dzieci, że w tym roku przez pandemię to wszystko takie dziwne, więc do końca to ja nawet nie wiem, czy Mikołaj i Dzieciątko przyniosą im prezenty… na co mój mąż przysłuchujący się z boku: “Najważniejsze, że kurier jeździ!” Tak – Pan Kurier bywa u nas tak często, że chyba i mu przygotuję jakąś paczuszkę.
OKNA
Tego nie ma na mojej grudniowej liście priorytetów, choć zdaję sobie sprawę, że w tym roku Sanepid może jednak się pojawić 😉 W grudniu do godziny 16 nie mam czasu patrzeć na okna, bo jestem w pracy, a po godzinie 16 jest już ciemno i brudnych okien nie widać. No i nie ma problemu. Zresztą zazwyczaj myję okna po świętach, bo w okresie świątecznym albo mamy na nich sztuczny śnieg albo przyklejone jakieś naklejki, świecidełka i gwiazdki – więc nie za bardzo widzę sens polerowanie ich na błysk.
DEKORACJE
Ozdoby świąteczne, choinka, stroiki i w ogóle świąteczny wystrój domu to dla mnie must-have. W moim rodzinny domu też tego nigdy nie brakowało i jest to coś, bez czego trudno wyobrazić mi sobie święta.
Ja po prostu uwielbiam ten grudniowy wystrój domu – czerwony i złoty kolor, z mnóstwem lampek i blaskiem świec w tle, pod ciepłym kocykiem z herbatką w ręce. Wierzę, że ten przytulny wystrój domu pozytywnie wpływa na nasz zaniżony poziom nastroju.
Choinki także nie może u nas zabraknąć, chociaż zdaję sobie sprawę, że jej ubieranie z naszym 3-letnim wulkanem energii nie będzie przebiegało wzorowo, to zawsze ubieramy choinkę wspólnie z dziećmi i zawsze zazwyczaj wcześniej przed świętami, żeby moc się nią dłużej nacieszyć.
12 DAŃ NA WIGILIJNYM STOLE
Jeżeli sos, opłatek, kompot i panierkę z ryby można zaliczyć jako osobne danie to rzeczywiście na stole znajdzie się 12 potraw, ale szczerze nawet w wigilię jestem zwolennikiem minimalizmu. Dlaczego? Bo Pan Jezus (o tak! wielu z nas zapomina, że to święto obchodzimy na jego cześć) urodził się w skromnej stajence, więc dla mnie wigilia ma być symbolicznie też skromna. Oczywiście, że pewnych dań nie może zabraknąć na wigilijnym stole, jak ryby, czy kapusty z grzybami, ale nasz świąteczny stół nie ugina się pod ciężarem jedzenia. Nie jest przecież najważniejsze co mamy na stole, ale z kim przy nim siedzimy.
RODZINA
Tak, to najważniejsze, że możemy spędzać święta z rodziną. W tym roku nie każdy będzie miał taką możliwość. Jedni bo mieszkają w innym kraju i podróżowanie nie jest możliwe z wiadomych względów, inni nie zasiądą ze swoimi bliskimi przy świątecznym stole już nigdy. Myślę, że choć jedzenie odgrywa istotną rolę w polskiej tradycji Świąt Bożego Narodzenia to nie powinno nam przysłaniać prawdziwego przesłania tych świąt.
Jak zwariować w święta?
Przepis jest bardzo prosty – zrobić wszystko perfekcyjnie: dom ma lśnić czystością, okna błyszczeć w słońcu, stół uginać się pod ciężarem jedzenia, dekoracje idealnie komponować się w Twój dom, prezenty jak największe, Ty masz być wyrozumiała dla kłócących się dzieci, 3 dni stać przy garach, a potem z bananem na ustach zasiąść do wigilii. Ach i najważniejsze – absolutnie nikogo nie angażować do pomocy, w końcu jesteś idealną panią domu, albo?
Możemy narzucić sobie plan na idealne święta, a potem wszystkim dookoła marudzić, jak bardzo jesteśmy umęczone przygotowaniami. Finał tego planu jest oczywisty – w święta będziesz czuć frustrację i zmęczenie. Cała magia świąt zostanie przyćmiona Twoim ambitnym planem.
Możemy też inaczej. Możemy kilka rzeczy sobie odpuścić, podzielić się obowiązkami, zaangażować naszą rodzinę w przygotowania. Ale przede wszystkim możemy poluzować sobie gumkę w gaciach. Bo to my matki zazwyczaj mamy ambitne plany.