Wiele razy pisałam Wam tu o tym, że dzisiejszy świat pędzi do przodu w niesamowitym tempie, a człowiek jako jego integralna część daje się temu pędowi niejednokrotnie porwać. Czasem całkowicie nieświadomie wpadamy w tryb zarabiania kasy, robienia zawrotnej kariery i podnoszenia standardu życia, jakbyśmy zapominali o tym, że te wartości nie mają absolutnie żadnego znaczenia na cmentarzu.

 

Ale czy można tą machinę cywilizowanego świata jakkolwiek zatrzymać? Od zawsze twierdzą, że nie mamy wpływu na cały świat, ale na ten mały świat wokół siebie jak najbardziej. Jeżeli chcesz zmian w świecie, musisz te zmiany zacząć od samej/-ego siebie. Swego czasu gdzieś w internecie natknęłam się na to zdanie:

 

“Jeżeli nic nie zmienisz, nic się nie zmieni” [Courtney C. Stevens]

 

Myślę, że nie natknęłam się na nie przypadkowo. W tamtym okresie byłam moim życiem sfrustrowana, bo codzienność i rutyna stały się dla mnie mocno przytłaczające. Nie chciałam tak żyć, chciałam INACZEJ…  więc by cokolwiek się zmieniło, logiczne było, że musiałam coś zmienić – musiałam szczerze odpowiedzieć sobie na pytanie “czego nie lubią w moim życiu” i “czego nie chciałabym już robić”? Szybko znalazłam odpowiedź, choć długo zwlekałam z jej ostatecznym podjęciem. Dlaczego?

 

Bo zmiany zawsze wymagają odwagi.

Odwagi do bycia sobą, a jednocześnie odwagi do bycia niezrozumianym przez innych. Po 10 latach bycia prezeską stowarzyszenia i bardzo aktywnej działalności na rzecz lokalnego społeczeństwa, podjęłam decyzję, że nie chcę już pełnić tej funkcji. Wiem, że wielu ludzi ta decyzja zaskoczyła, jednak ja sama rozważałam ją dostatecznie długo. by być pewną tego, że nie chcę tego dłużej już robić.

 

Tak naprawdę uwielbiam pracę z ludźmi i dla ludzi, ale bycie na stanowisku prezeski pochłania mnóstwo czasu i energii, której niestety na zewnątrz nie widać. To nie była dla mnie łatwa decyzja, bo na przestrzeni lat udało mi się zgromadzić wokół siebie naprawdę wspaniałą rzeszę ludzi, którzy zawsze mnie wspierali i na których zawsze mogłam liczyć i oczywiście, że głównie ze względu na nich miałam poczucie, że jest to odrobinę nie w porządku w stosunku do nich. Ale jeszcze bardziej nie w porządku byłoby oszukiwanie samej siebie i sprawowanie tej roli wbrew samej sobie.

 

Nie każdy będzie moją decyzję rozumiał, ale była to decyzja zgodna z moim sercem. Czasem zapominamy, jak ważne jest bycie szczerą nie tylko w stosunku do ludzi z którymi tworzymy społeczność, ale przede wszystkim w stosunku do samej siebie. Najważniejsza dla mnie to świadomość, że ja wiem dokąd zmierzam, bo to moja droga, moje wybory i moje decyzje i nie każdy musi je rozumieć.

 

To była trudna, ale i dobra decyzja, bo była zgodna z tym, czego ja sama chcę dla siebie, a nie z tym, czego oczekują ode mnie ludzie.

 

2 komentarze

  1. Moim zdaniem wszystko przychodzi z czasem, wiekiem, doświadczeniem i świadomością kim jestem i kim chcę być. Nasze prioritety z wiekiem zaczynają się zmieniać… wybieramy to, co dla nas jest najlepszym. Jeżeli podejmujemy decyzje nie powinniśmy ich potem żałować.
    Czas pokaże swoje…powodzenia

    1. Tak to prawda! Z wiekiem dostrzegamy, że życie mamy tylko jedno i na pewne sprawy patrzymy inaczej.
      Dziękuję i pozdrawiam Ewciu
      Ania

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *