Ostatnio oglądałam interesujący reportaż na temat skutków i wpływu wirusa COVID-19 na światowy rynek pracy, w szczególności w odniesieniu do roli kobiet w biznesie. Eksperci wypowiadali się, że kobietom grozi cofnięcie się w czasie, bowiem tyle lat walczyły o emancypację, a teraz wskutek wirusa nastąpiła ich degradacja do dawnej roli – matki zajmującej się dziećmi i domem. Czy to prawda? Oczywiście, że tak. Bo dzieci, które nie uczęszczają do żłobka, czy przedszkola nie da się ot tak zostawić na pastwę losu. Ktoś musi się nimi zająć i poświęcić im swój czas. Pytanie kto ma to zrobić? Wiele z nas miało w tym trudnym okresie dylemat: kariera, czy rodzina? Jesteś bardziej typem biznes-women czy matką pospolitą?

 

W dzisiejszym świecie w którym wielką rolę odgrywają pieniądze i prestiż, trzeba sobie zadać zasadniczo jedno pytanie: PO CO MASZ DZIECI? Bo skoro oboje rodzice pracują i chcą robić zawrotną karierę to prawda jest taka, że ani mama, ani tata nie będą dla dziecka mieli zbyt dużo czasu. Tak więc, kto ma wychowywać to dziecko, skoro rodzice nie mają na to czasu? To nie są przecież dzieci Twojej mamy, ani teściowej i owszem, z ich pomocy można i nawet powinno się korzystać, ale to nie powinno być stałą regułą. W pewnym wieku oni chcą być dziadkami, a nie rodzicami. Nie trzeba być dobrym matematykiem, żeby obliczyć, iż przy dwóch rodzicach pracujących po 10 godzin dziennie, czasu dla dziecka jest niewystarczająco!

 

Wszystko to kwestia dobrej organizacji czasu.

Nie chcę tego kwestionować, bo po części sama uważam siebie za osobę dobrze zorganizowaną i wiele rzeczy udaje mi się zrobić z dwójką dzieci, ale nie ukrywam, że ostatnio coraz ciężej. Nie wiem, czy zauważyłyście ale w tamtym tygodniu nawet nie udało mi się zrobić wpisu! No po prostu się nie dało! Owszem udaje mi się wiele rzeczy, ale to nie znaczy, że zawsze jest z górki, powiedziałabym, że raczej zawsze pod górę  i trzeba się nieźle nagimnastykować by wygospodarować dla siebie czas. Nie wspomnę już o tym, że poświęcając swój czas dzieciom, ciągle odkładam zadania z mojej listy na później i wiem, że TY też tak masz! A później nigdy nie nadchodzi i tak zdjęcia, które miałaś wywołać dwa lata temu nadal są nie wywołane!

 

Babcia mnie ostrzegała!

Pamiętam bardzo dobrze zdanie, które wypowiedziała kiedyś moja babcia “oj dzieci nie wiecie co Was jeszcze czeka!”. Wtedy będąc świeżo upieczoną mamą słowa mojej babci były dla mnie dziwne i niezrozumiale,  bo przecież malutkie dziecko to prawdziwy skarb, słodkie maleństwo na które można patrzeć godzinami i które nie przysparza większych problemów. No przecież to samo szczęście! Tylko się cieszyć. Dziś jako mama 8 latka i 2 latki  rozumiem znaczenie słów mojej babci doskonale. Dzieci to wielkie szczęście – w tej kwestii nadal jestem tego zdania, ale to także nieustające obowiązki i praca nad ich wychowaniem, a także praca nad samym sobą. Niedawny wpis, który zamieściłam w mediach społecznościowych bardzo trafnie podsumowuje, na czym polega taka “niepokolorowana” codzienność rodzica:

 

Zmęczenie i frustracja są nieodłączną częścią rodzicielstwa.
Możesz mnie śledzić tutaj!

Czy da się zatem robić karierę i być dobrą matką?

Da się. Nie wątpię w to. Pytanie tylko jakim kosztem? Pewne matka była bardzo dobrze zorganizowana. Gdy rano wcześnie wychodziła do pracy całowała swoje dzieci czule na pożegnanie, gdy te jeszcze smacznie spały otulone miękkim puchem. Gdy dzieci wstawały mamy już nie było. Była za to babcia. Przygotowywała im śniadanie i i odprowadzała do szkoły. Gdy wracały ze szkoły do domu mamy nie było. Czekała na nich opiekunka, która przygotowywała najlepsze obiadki pod słońcem i robiła wyśmienite desery. Niania bawiła się z nimi cale popołudnie, niejednokrotnie wysłuchiwała, przytulała, pocieszała i doradzała. Gdy mama wracała późnym wieczorem po 12h pracy do domu dzieci były już wykąpane. Nie przygotowywali kolacji razem. Nie razem z mamą. Przygotowywali ją razem z nianią. Wspólnie z mamą zasiadali potem do kolacji. Mama była obecna, ale myślami wciąż nadal rozwiązywała problemy firmowe. Dzieci jak zawsze miały całe mnóstwo pytań, lecz po 12 godzinach ciężkiej harówki mama nie miała siły na analizowanie nawet błahych dziecięcych problemów. Mówiła, że jutro o tym porozmawiają. Jutro jednak wyglądało zawsze tak samo. Gdy zjedli mama czytała im bajkę na dobranoc odpowiadając w międzyczasie na istotne wiadomości z pracy.  Potem kładła dzieci do łóżek, bo sama chciała odpocząć.

 

Czy ta matka była dobrze zorganizowana?

Była. To nie ulega wątpliwości. Czy chciałabyś żeby Twoje dzieci miały taką mamę? A może taką już mają?  Dla mnie taka wizja jest przerażająca, ale niestety w wielu domach dzisiaj tak to właśnie wygląda. Nie da się wszędzie być zaangażowanym na 100%. Poświecenie się pracy często wiąże się z utratą uwagi dla naszych dzieci. Pracujemy po 8h dziennie, wliczając dojazd do pracy nawet 9-10 godzin dziennie, a dzieci spędzają ten czas z kimś innym. Ktoś inny wychowuje w tym momencie Twoje dziecko. Ty pracujesz, dziecko rośnie, lata mijają…. i nagle Twoje dziecko staje się zbuntowanym nastolatkiem i możesz mi wierzyć lub nie, ale prędzej czy później usłyszysz tekst “kiedyś też nie miałaś czasu i się niczym nie przejmowałeś, więc nie będziesz mi rozkazywać!”. Raniące, ale szczerze i prawdziwe słowa.

 

Czy wychowywanie dzieci jest naprawdę aż tak problematyczne?

Tak. Niestety, mimo tego, że nasi partnerzy i ojcowie mocno nas wspierają w wychowywaniu dzieci i ich rola znacząco się zmieniła na przestrzeni ostatnich lat, dziś i tak większość obowiązków spoczywa na MATKACH. Być może to model wyniesiony z domu rodzinnego, być może to po prostu lubimy, ale jakiś podział ról istnieje i ja wcale tego nie krytykuję. Tak samo jak naprawę samochodu i wymianę oleju zostawiam mojemu mężowi, tak samo on daje mi pole do popisu w kuchni. Nie mam z tym większego problemu. Dzieci potrzebują twardego męskiego wzoru, ale równie usilnie potrzebują miękkiego serca matki. W wielu kwestiach jesteśmy bardziej empatyczne i wyrozumiałe niż tatusiowie. Najczęściej jest jednak tak, że gdy jeden rodzic decyduje się na “robienie kariery”, to drugi stara się być dostępny dla dzieci i najczęściej ta druga rola przypada nam kobietom.

 

Ale czy to aż tak źle?

Z dzisiejszego punktu widzenia nie postrzegam tego aż tak krytycznie. Dlaczego? Bo ostatnio sporo zastanawiałam się nad tym, dlaczego ja w ogóle żyję i chciałabym zadać to pytanie również Tobie. Po co TY żyjesz? Czy żyjesz po to, by pracować? Czym jest dla Ciebie życie? Co ono dla Ciebie znaczy? Przecież życie nie polega tylko na zarabianiu i wydawaniu pieniędzy! Przecież praca jest ważna, ale nie najważniejsza. Coraz bardziej doceniam to, że pracuję tylko 6h i mam możliwość spędzania popołudnia z moimi dziećmi. Mam możliwość pokazywania im świata z mojej perspektywy. Czy jestem szczęśliwa? Jestem. Czasu dla siebie nie mam zbyt dużo, no ale doceniam to co mam. Przecież jakoś udaje mi się prowadzić bloga, więc znajduję czas na moje pasje i jestem za to wdzięczna. Czy moje dzieci są szczęśliwe? Tak – kłócą się, przekomarzają się, obrażają się, przepraszają się. Ale są szczęśliwe i wiem, że czas, który teraz w nich zainwestuję,  kiedyś zaowocuje.

 

Czasu nie da się cofnąć!

Pamiętaj o tym. Czas to coś, czego nasze dzieci w obecnym świecie digitalizacji i konsumpcjonizmu naprawdę potrzebują. Telefon i tablet nie zastąpią mamy, ani taty. Zaufanie i wspólną więź buduje się latami. Zaufanie to nie tylko te piękne chwile, to coś o wiele więcej. To także wspólne kłótnie i przepraszanie się. Wspólne problemy i wspólne rozwiązywanie konfliktów. Wspólne przeżycia i wspólne rozmowy. Wspólne smutki i szukanie pocieszenia. Budowanie relacji opiera się w głównej mierze na wspólnie spędzonym czasie. To jedyny sposób by zyskać szacunek i zaufanie dzieci. Podoba mi się porównanie rodzicielstwa do pakowania walizki: to, co teraz włożymy, wyjmiemy z niej w przyszłości.

 

Można swój cały czas poświęcić pracy – ostatecznie to Ty osobiście decydujesz, w co inwestujesz swój czas. Pamiętaj jednak o tym, że dzieci na świat same się nie pchały, a skoro nie masz dla nich czasu, to jaki jest sens posiadania dzieci?

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *