Kobieta. Jedno słowo, za którym kryje się tak wiele obliczy. Pewna siebie. Urocza. Sexy. Pełna ciepła. Zgrabna. Wrażliwa. Namiętna. Ambitna. Opiekuńcza. Czuła. Tolerancyjna. Wyrozumiała. Waleczna. Pełna zwątpienia. Bezbronna. Kobieta to pełen wachlarz emocji. I jest odpowiedzialna za TYLE rzeczy!!! Lecz mimo postępu feminizmu, nad kobietami nadal ciąży klątwa odpowiedzialności i to zazwyczaj na niej “wiesza się psy”.

 

Jakoś mało kto spojrzy na faceta krytycznym okiem, jeżeli powie “że nie potrafi gotować”. Przecież nie musi, ma żonę, co nie?

Jakoś jak facet zjawi się w firmie w wymiętolonej koszuli, to większość nie pomyśli krytycznie o nim samym, lecz o jego żonie, która tego nie dopilnowała.

Jak ktoś zobaczy ojca bawiącego się z dziećmi to się wzrusza, bo to taki słodki widok. Przecież on nie ma obowiązku się z nimi bawić, bo jest zmęczony po pracy. Na widok matki z dziećmi rzadko kto się tak wzrusza…

Jakoś na widok faceta prasującego ubrania większość pomyśli, że żona się obija, bo co to biedulek facet musi stać przy desce do prasowania? A co robi w tym czasie jego żona?

Jeżeli w domu jest brudno, to zazwyczaj oznacza, że kobieta nie sprząta! No bo co ma facet do tego? Chyba on nie będzie mył podłogi, albo? Przecież od tego ma kobietę.

Choć poglądy te na pierwszy rzut oka śmiesznie brzmią, wiele osób wśród nas nadal ma takie przekonania. Kobieta wiele rzeczy musi. Od facetów się tyle jakoś nie wymaga.

 

Presja społeczeństwa

Nieświadomie my kobiety czujemy presję okiełznania naszego domu, zanim ktokolwiek przekroczy jego próg, bo to my kobiety będziemy osądzane za panujący tu porządek.

Nieświadomie sadzimy na ganku świeże kwiaty tuż przed odwiedzinami teściowej, by zrobić na niej dobre wrażenie – bycia odpowiednią kobietą dla jej syna. Tak, jakbyśmy musiały komukolwiek coś udowadniać.

Nieświadomie ostatkami sił lecimy przez mieszkanie na mopie, no bo kto to niby za nas ma zrobić?

Nieświadomie dbamy nie tylko o porządek w domu, ale wręcz o całokształt naszego życia – dbamy o męża, dzieci, zakupy, obiady, ogród. Dbamy o to wszystko, bo czujemy się za to odpowiedzialne.

 

Przez setki lat nas kobiety wsadzano w szablony.

Miałyśmy być dobrymi paniami domu, zajmować się głównie domem, ogrodem i wychowaniem dzieci. I mimo tego, że sporo się zmieniło, bo dziś mamy prawo głośno wyrażać swoje zdanie i mamy prawo chodzić do pracy, to nadal wiele stereotypów pozostaje zakorzenionych w naszych głowach. Niestety w naszych kobiecych głowach także.

 

Wiadomo, że jako kobieta pewne rzeczy robisz lepiej niż facet. Ale tu właśnie jest Twój błąd myślowy. Ty zapewne też chodzisz do pracy, więc obowiązkami powinniście się dzielić, bo dlaczego Twój mąż ma prawo być zmęczony, a Ty nie? Dlaczego Ty pomagasz dzieciom w lekcjach, mimo tego, że chodzisz do pracy, a on nie? Dlaczego myjesz podłogę będąc zmęczoną po pracy, a on nie? Często jednak to my same decydujemy, że pomocy nie potrzebujemy.

 

Dlaczego?

Bo nieświadomie chcemy uniknąć krytyki. Nie chcemy, by ktoś nam wypominał, że prasować za nas musi mąż. Tak jakby to była czynność zarezerwowana wyłącznie dla kobiet. Nie chcemy, by ktoś nam wypominał, że mąż w domu musi myć podłogę. Tak jakby on w tym domu w ogóle nie brudził. Nie chcemy by ktoś nam wypominał, że mąż musi wieszać pranie, tak jakby tam były tylko ciuchy Twoich, a nie Waszych dzieci. Nie chcemy być krytykowane.

Bo z nami kobietami jest tak, że jeżeli ktoś obcy zarzuci jakąkolwiek krytyką w kierunku naszej rodziny, naszego domu, czy tego jak żyjemy – to my odbieramy tę krytykę bardzo osobiście. Tylko dlaczego? Dlaczego budujemy swoją wartość na opinii innych? I dlaczego ktoś tak szybko krytyką potrafi wpłynąć na nasze mniemanie o nas  samych? To właśnie stereotypy  – mocno wryte sugestie, jaka powinnaś być, a nie jaka jesteś. To próba włożenia Cię do szufladki “kobieta”.

 

Nikt inny nie powinien decydować o Twoim życiu.

Każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie, ale to nadal jest tylko czyjaś opinia, a Ty w ogóle nie musisz się do niej odnosić. To kim jesteś, jak żyjesz, jakie masz marzenia, jakie zasady, kto w Twoim domu prasuje, a kto gotuje to tylko i wyłącznie kwestia Twojego wyboru. W końcu to Twoje życie i masz prawo je przeżyć tak, jak Ty uważasz za słuszne.

Powiem Wam, że kiedyś też wiecznie się ze wszystkiego tłumaczyłam teściowej, kiedy z jej strony padała krytyka – w końcu żyjemy razem pod jednym dachem i sugestie są nieuniknione. Ale z czasem tego zaniechałam, bo zrozumiałam, że ja się nikomu z mojego życia tłumaczyć nie muszę. Ona pewnych kwestii nigdy nie zrozumie, bo nie chodzi w moich butach. I wcale tego od niej nie oczekuję. Popełniam błędy. Nie jestem idealna. I nie chcę być. Ale mam prawo żyć tak, jak ja uważam za słuszne. I siłą rzeczy te sugestie się skończyły, bo ja i tak zrobię tak, jak ja uważam za słuszne.

 

My kobiety mamy wiele wad.

Czasami bywamy zbyt ufne i naiwne, ale to wynika z naszej empatii do drugiego człowieka. My kobiety w głębi serca wierzymy w dobro innych ludzi.

Czasami ze skromnej kobiety potrafimy przeistoczyć się w waleczną lwicę – szczególnie jeżeli chodzi o nasze dzieci i rodzinę.

Czasami zbyt przesadnie troszczymy się o dzieci, wyrządzając im tym krzywdę. Ale robimy to z miłości do naszego dziecka.

Czasami zapominamy o sobie samej, bo nasza rodzina to dla nas największy skarb.

Czasami bierzemy na swe barki zbyt dużo, bo wydaje nam się, że jesteśmy niezniszczalne. Potem po naszej twarzy leją się łzy bezsilności. Ale po takich chwilach zwątpienia wstajemy, ocieramy łzy i pędzimy dalej z uśmiechem na twarzy przez życie.

 

My kobiety.

Choć mamy wiele słabości i jesteśmy czułe na świat, wcale nie jesteśmy słabą płcią. W nas kobietach drzemie ogromna siła. Ja o tym wiem. I myślę, że Ty też.

 

 

4 komentarze

  1. I guess as an older man much of this is too complicated to understand. But I do know one thing. And that is that I think all of the Silesian women I have had the pleasure to meet are just great .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *