Lato… tydzień urlopu za nami… to był mega hardcorowy tydzień dla nas jako rodziców! Postanowiliśmy w pełni poświęcić się atrakcjom dla dzieci, bo całe lato zbytnio czasu dla nich nie mieliśmy! Relaks… no cóż, bardziej w tym tygodniu towarzyszyło mi rozdrażnienie i zdenerwowanie. Całodniowe słuchanie kłótni naszych dzieci doprowadzało zarówno mnie, jak i męża na skraj rozpaczy i zwątpienia w siebie jako rodziców. Do tego wszystkiego pogoda też zrobiła nam psikusa, bo jak dla mnie słońce nie musi prażyć, ale ten deszcz…

 

Jednak bez względu na pogodę mieliśmy każdego dnia jakieś atrakcje. Wyruszaliśmy z rana, wracaliśmy wieczorami. Zmęczeni chyba bardziej niż dzieci, choć podejrzewam, że dzieci były równie zmęczone jak my i to właśnie to mega zmęczenie objawiało się u nich hiper-nadpobudliwością, uszczypliwością i skłonnością do kłótni z rodzeństwem. Wakacje z dziećmi bywają stresujące, ale ostatecznie wszyscy wróciliśmy zadowoleni, bo zmiana otoczenia robi dobrze każdemu z nas.

 

W trakcie tego czasu ubolewałam nad tym, że prawie cały tydzień nie usiadłam do tego co naprawdę lubię – do pisania… na szczęście pod koniec tygodnia nawet mi się to udało, usiadłam nad klawiaturą i zaczęłam pisanie… a wtedy wyszło słońce, zrobiła się piękna pogoda i wiecie co? Doszłam do wniosku, że został już tylko jeden tydzień wakacji, tylko jeden tydzień mojego urlopu i tylko kilka dni prażącego słońca.

 

A ja chciałabym się właśnie tym słońcem nacieszyć!

Gdzieś na instagramowym profilu Kasi Mistacoglu worqshop pojawiło się pytanie “gdyby lato 2021 miało skończyć się jutro, to co byś zrobiła?” i to pytanie przywróciło mnie odrobinę do rzeczywistości… przerwałam pisanie, wyszłam na taras i usiadłam na fotelu, by napić się świeżo zaparzonej kawy. By zwyczajnie nacieszyć się chwilą.

 

Lato tak późno się zaczęło…

ale ono jeszcze trwa… słonecznych dni nie zostało już zbyt wiele, powoli czuć nadciągającą jesień i  wieczorem trzeba narzucić już cieplejszy sweter na ramiona – szczególnie, gdy jest się takim zmarzluchem jak ja! Jednak sama dla siebie stwierdziłam, że trzeba ten czas wykorzystać jak najlepiej, bo jeżeli we wrześniu znów miałabym wrócić do “covidowej” rzeczywistości, to bynajmniej ze świadomością, że ostatnie dni lata chłonęłam każdą chwilę. A posty? No cóż, mam pełno pomysłów w głowie, ale myślę, że będę miała jesienią mnóstwo długich, pięknych wieczorów, gdy będę mogła przelewać moje myśli na papier, a póki co założę zwiewną sukienkę, zjem lody, napiję się kawy w słońcu, poleżę na kocu rozłożonym na trawie i pochłonę kilka słonecznych promyków słońca.

 

Niby nic, a jednak bardzo wiele.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *