Jak wiecie w tamtym tygodniu wprowadziłam nowy cykl wpisów POLECAJKI, więc nie zwalniam tempa i mam dla Was kolejny wpis z tej serii. Ostatnio coraz bardziej cenię sobie rzeczy robione z sercem i mam do tego wielki sentyment, bo wiem ile nakładu pracy i czasu to wymaga. Coraz częściej wolę też kupić coś unikalnego i zapłacić za to odrobinę więcej, niż kupować buble z sieciówek. Cieszę się bardzo, że rękodzieło pod różnymi postaciami znowu wraca do mody. Wokół nas jest tylu utalentowanych ludzi, a my zwyczajnie przywykliśmy do kupowania wszystkiego od wielkich dostawców, najlepiej w super niskiej cenie. Ja zaś ostatnio lubię tak świadomie wspierać talenty z mojego lokalnego otoczenia, bo naprawdę cenię sobie ich umiejętności i czas. Dziś na blogu wywiad z miłośniczką makramy – Izą Kampą.
Makramy to technika wiązania sznurków, bez użycia igieł, drutów lub szydełka. Iza pracowała kiedyś w tej samej firmie co ja, a ja przypadkiem natknęłam się na jej profil na Instagramie i byłam zauroczona tym, co potrafi z tego sznurka wyczarować.
WYWIAD: Makramy – z czym to się je i jak?

Anna Nawrot: Hej Iza, skąd pomysł na makramy?
Iza Kampa: Około dwa lata temu odkryłam w sobie duszę rękodzielnika w postaci makramy. Stało się to podczas urlopu macierzyńskiego, gdzie zaczęła doskwierać mi codzienna rutyna i monotonia. Przeglądając Internet spodobała mi się prosta, sznurkowa torba i po jej zamówieniu stwierdziłam, że sama spróbuję zrobić podobną. Tak więc zamówiłam pierwszy sznurek. Skusiłam się również na małą obręcz. Po otrzymaniu zestawu zaczęłam wgłębiać się w tematykę makramy i przeglądać różne filmy instruktażowe na YouTube. Tak powstał pierwszy łapacz snów, któremu daleko do ideału. Ćwiczyłam kolejne sploty i szukałam inspiracji w sieci. Niesamowite było dla mnie ile różnych produktów można wyczarować ze zwykłego sznurka. Postanowiłam, że spróbuję swoich sił w wyplataniu torebki, a że zbliżały się urodziny siostry, szybko przystąpiłam do działania, zamawiając potrzebne materiały. Przedsięwzięcie okazało się jednak nie być tak proste – jako mama wyplatałam głównie wieczorami, a połączenie splotów w torebkę okazało się bardziej skomplikowane, niż myślałam. Jednak się udało. I tak zaczęły powstawać kolejne torebki. Postanowiłam założyć konto na Instagramie i Facebook’u, żeby dzielić się swoimi „dziełami”. Ku mojemu zaskoczeniu, zaczęli do mnie pisać znajomi z prośbą o wykonanie dla nich torebek. Po jakimś czasie miałam świetną okazję i jednocześnie ogromne wyzwanie, stworzenia makramowego abażura. Powstawały ozdoby na ścianę, breloczki, zawieszki do smoczków i kwietniki. Rękodzieło zaczęło mi sprawiać coraz większą przyjemność. Pod koniec roku udało mi się wypleść nawet dużą makramową ściankę weselną, którą można wynająć (nie tylko na wesela).
Fot. Tak prezentuje się pierwszy łapacz chmur!
Anna Nawrot: Makramy to jeden z naturalnych i ostatnio bardzo trendowych materiałów, czy można powiedzieć, że idealnie wstrzeliłaś się w rynek?
Iza Kampa: Makrama niewątpliwie stała się modna. Wiele osób próbuje swoich sił w wyplataniu, powstaje też coraz więcej kont np. na Instagramie czy Facebook’u. To co robię jest więc może „modne”, jednak konkurencja również jest ogromna, bo wiele dziewczyn (ale i panów) ma świetne pomysły na sznurki.
Anna Nawrot: Będąc mamą i pracując na etacie, pewnie nie łatwo znaleźć czas na hobby? Kiedy wyplatasz? (tak to się określa?)
Iza Kampa: Po powrocie do pracy na cały etat, czasu na swoją pasję miałam trochę mniej. Wyplataniem zajmuję się głównie wieczorami. Nie przeszkadza mi to jednak, ponieważ rękodzieło traktuję (póki co), jedynie jako pasję, odskocznię od codzienności i sposób na wyciszenie się.
Anna Nawrot: Czy to dla Ciebie czysta praca, czy połączenie przyjemnego z pożytecznym?
Iza Kampa: Makrama nie jest dla mnie pracą – jest to czas tylko dla mnie (choć czasem mój dwulatek mi „pomaga”). Traktuję ją jako hobby.
Anna Nawrot: Makramy – czy wyobrażasz sobie robić to czysto zawodowo?
Iza Kampa: Wykonywać makramy czysto zawodowo jest bardzo trudne w obecnych czasach. Jak wcześniej wspomniałam bardzo wiele osób się tym zajmuje, co powoduje, że jest bardzo duża konkurencja. Dlatego nie robię sobie presji. Jeżeli komuś podobają się moje rzeczy, to chętnie je dla niego wykonam, ale nie wiążę z tym przyszłości zawodowej.
Anna Nawrot: Skąd czerpiesz pomysły na wzory? To Twoje osobiste style, czy wzorujesz się na jakiś gotowych szablonach?
Iza Kampa: Inspiracji szukam w Internecie, przeglądając różne strony, czy konta. Nie wyobrażam sobie jednak kopiowania pracy innych rękodzielników. Zazwyczaj zapisuję sobie coś, co mi się spodobało lub szkicuję sobie wzory i pomysły, które pojawiają się w mojej głowie. Potem wszystko to czeka na swoją realizację.
Anna Nawrot: Ile średnio zajmuje Ci zrobienie jednej torebki / ściany z makramy / klosza lampowego? Albo prościej – ile czasu trzeba czekać na zamówienie?
Iza Kampa: Jeżeli chodzi o czas oczekiwania na zamówienie, to jest to kwestia bardzo indywidualna, zależna od wielu czynników: m.in. od rodzaju produktu. Na duży abażur potrzebuję znacznie więcej czasu, niż na torebkę, na którą trzeba czekać około dwóch tygodni. Stworzenie makramowej ścianki ślubnej zajęło mi z kolei ponad półtora miesiąca.
Anna Nawrot: Z jakim kosztem musi liczyć się klient?
Iza Kampa: Koszt również zależny jest od rodzaju i wielkości produktu, który nas interesuje. Wliczają się w niego koszty materiałów, ale i mojej pracy, włożonej w wyplatanie.
Anna Nawrot: Czy Twoi klienci to głównie klienci zagraniczni? Co sugeruje chociażby niemieckojęzyczna forma Instagrama.
Iza Kampa: Nie, moje rzeczy sprzedaję głównie lokalnie, choć zdarzyły mi się dalsze wysyłki w kraju. Jako germanistka z wykształcenia prowadzę Instagrama w dwóch językach, żeby zwiększyć też trochę zasięgi. Może kiedyś będę miała okazję wysłać coś do naszych sąsiadów.
Anna Nawrot: Czy istnieje możliwość kupienia u Ciebie bonu upominkowego?
Iza Kampa: Nie wykonuję makram zawodowo, dlatego nie posiadam bonów upominkowych. Gdyby ktoś był zainteresowany, może do mnie napisać i na pewno coś wymyślimy.
Anna Nawrot: Czy makramy można prać?
Iza Kampa: Jeżeli chodzi i czyszczenie makram, to zależy od produktu. Torebki raczej przecierałabym delikatnie wilgotną szmatką. Makramy na ścianę, czy abażury można od czasu do czasu odkurzyć, korzystając z najsłabszego programu odkurzacza i końcówki ze szczotką. Wiem jednak, że dziewczyny delikatnie piorą na przykład bieżniki, czy poszewki na poduszki.
Anna Nawrot: Czy planujesz jakieś kursy dla osób pragnących nauczyć się techniki makramy?
Iza Kampa: Na razie nie mam w planach żadnych kursów. Ze względu na obecną sytuację byłoby to trudne do zrealizowania. Poza tym ciągle brakuje mi czasu. Ale może kiedyś uda mi się lokalnie coś zorganizować. Oczywiście jeżeli znaleźliby się chętni.
Anna Nawrot: Gdzie można Cie zleżeć i jak złożyć zamówienie?
Iza Kampa: Obecnie prowadzę dwa konta. Głównie na Instagramie pod bella__handmade__ . Posiadam też stronę na Facebook’u: Bella Handmade. Za ich posrednictwem można składać zamówienia.
Anna Nawrot: Dziękuję serdecznie za udzielenie wywiadu i podzielenie się swoją historią z moimi czytelnikami!
Wywiad to jedno, a kolejna torebka w mojej kolekcji to drugie!
Oczywiście, że sobie jedną u Izy zamówiłam i jestem pełna podziwu efektu finalnego – torebka jest naprawdę piękna i wiem, że będę ją chętnie nosić. Dziękuję serdecznie i polecam każdemu, kto zamiast Prady, czy Velentino chce mieć w swojej kolekcji unikat prosto z lokalnego rynku!
Tutaj raz jeszcze namiary na Izę:
Instagram: bella__handmade__
Facebook’u: Bella Handmade
Dziękuję za zaproszenie do wywiadu 🙂 I cieszę się, że torebka się podoba <3
Cała przyjemność po mojej stronie! Dzięki również!