Jeżeli zadałabym Tobie proste pytanie: czy Twoje dziecko ma za dużo zabawek? – z pewnością 99% z Was odpowiedziałoby “tak”. Czy Tobie to przeszkadza? Raczej tak, no bo kto ogarnia codziennie te zabawki? Znasz odpowiedź 😉 Czy Twoje dzieci bawią się tymi wszystkimi zabawkami? Oczywiście, że nie. Czy spełniamy zachcianki naszym dzieci? Owszem spełniamy. Choć nie lubimy się do tego przyznawać.
Jakiś czas temu miałam okazję gościć na spotkaniu autorskim z opolską poetką Danutą Hasiak – to naprawdę niesamowita kobieta, od której bije życiowa energia. Pani Danuta jest autorką książki “Sięgaj po swoje”, którą serdecznie Wam polecam. Jako poetka próbuje przybliżyć dzisiejszym dzieciom świat poezji realizując w szkołach warsztaty “Małej Akademii Poezji”. Ich myślą przewodnią jest pytanie “o czym marzysz?”. Wiele dzieci ma jednak problem z udzieleniem odpowiedzi na to zdawałoby się proste pytanie. A jeszcze bardziej zastanawiający jest jeden z wierszy Pani Danuty, który powstał w oparciu o realne wydarzenia:
Pytam dzieci o ich marzenia
nie mam żadnych marzeń
bo ja proszę Pani wszystko mam
wyrywa się z odpowiedzią
wystrojona jak na bal
Kasia z pierwszej A
dzieci wołają na nią
sklepowa lalasiedząca obok
Gosia nie wytrzymała
– a ja mam jedno marzenie
ale ono nigdy się nie spełni
chciałabym być kanarkiem
i śpiewać tak jak on
Ten wiersz ukazuje niestety prawdziwe oblicze wielu dzisiejszych dzieci. Dzieci, które nie mają marzeń, bo wszystko mają na wyciągnięcie ręki. Dzieci, które mają wszystko, ale nie doceniają niczego. Dzieci, które mają fajne zabawki! Ba! Mają bardzo dużo fajnych zabawek, ale ciągle chcą nowe. Brzmi znajomo, co nie?
Świat jest pełen przepychu!
Dziecięce marki nieźle się wysilają, aby wymyślić kolejną rzecz, którą dzieci będą pożądały. Te zaś z kolei będą tak długo prosiły i błagały rodziców, aż oni dla świętego spokoju w końcu ulegną. Nie ukrywam, że i ja czasami zbyt pochopnie kupuję coś mojemu 7-latkowi albo daję się mu przekonać i kupuję mu jakąś drobnostkę, która już po kilku dniach leży gdzieś w kącie. Swoją drogą – jak te dzieci potrafią nas omamić!
Lubimy obdarowywać!
Ale to nie zawsze jest dobre. Myślę, że większość z Was będąc w pokoju swoich dzieci najlepiej większą połowę tych zabawek oddałoby jakimś biedniejszym dzieciom. Tylko, komu? Skoro większość dzieci ma w dzisiejszych czasach tych zabawek tak samo dużo. Są jeszcze dzieci z Domu Dziecka, ale powiem Wam szczerze, że będąc tam ostatnio na wizycie, dowiedziałam się, że one w głębi serca marzą o dostaniu jakiejś nowej, jeszcze przez nikogo nie używanej, zabawki.
Czy pamiętasz zabawki Twojego dzieciństwa?
Kiedy wracam myślami do czasów mojego dzieciństwa, to doskonale przypominam sobie moje 2 pierwsze lalki Barbie. Osz jakie one były cudne! Pamiętam dokładnie ich twarze, detale ubioru, włosy. Pamiętam również mój pierwszy domek dla nich – kilka zbitych desek przez mojego tatę oraz firanki uszyte osobiście przez mamę. W porównaniu do dzisiejszych domków można by śmiało stwierdzić, ze moje lalki Barbie żyły w skrajnym ubóstwie. Jako dzieci nie mieliśmy za wiele, dlatego radość z tych rzeczy była ogromna. Docenialiśmy to, że w ogóle coś mamy. A teraz? Jak myślisz, którą z 20 lalek zapamięta Twoja córka? Które z 40 autek zapadnie w pamięci Twojego syna? Być może ani jedno.
Nagradzanie dzieci. Czy to konieczne?
Bardzo często nagradzamy dzieci za osiągnięte wyniki. Nauczyło się jeździć na rowerze – maskotka. Nauczyło się pisać – interaktywna tablica. Ukończyło kurs pływania – nowy plecak. A przecież wystarczy dziecko przytulić i powiedzieć mu, że jest się z niego bardzo dumnym! A także, że ono samo może być z siebie bardzo dumne, bo pokonało pewną granicę i osiągnęło to własnymi siłami. Ty też nie kupujesz sobie za każdym razem czegoś, tylko dlatego, że dostałaś nową pracę, albo udało Ci się przygotować mega trudne ciasto. No i trochę kojarzy mi się to nagradzanie zabawkami z tresurą psa, który za dobre zachowanie dostaje smakołyki. Jednak warto zauważyć, że pies nie może być z siebie dumny, Twoje dziecko jednak owszem.
Konsumpcja!
Faktem jest, że w dzisiejszych czasach kupujemy zbyt dużo. Kupujemy i spełniamy zachcianki naszych dzieci. Z miłości. Oczywiście. Tylko to ma trochę negatywny wpływ na nasze dzieci. Bo zabieramy im przestrzeń do marzeń. Przepych zabawek sprawia, że również dzieci czują się przytłoczone. Czy nie lepiej mieć 10 książeczek, w których dziecko potrafi odnaleźć pewną powtarzalność i lubi do nich wracać, niż 50, ale w zasadzie na żadnej nie potrafić się skupić?
Świata nie zmienimy. Nie oszukujmy się – każdy z nas lubi obdarowywać dzieci drobnostkami, ale następnym razem zamiast upominkiem, obdaruj Twoje dziecko swoim czasem. I zostaw mu odrobinę przestrzeni na marzenia.