Zęby – są wspaniałą i jednocześnie bardzo użyteczną częścią naszego ciała. Niestety mają to do siebie, że lubią się psuć. I nie tak same od siebie, ale w dużej mierze od ogromnej ilości cukru, którym faszerujemy nasze dzieci, a których potem nijak nie potrafimy zagonić do mycia zębów. Jest kilka sprytnych sposobów  na zachęcenie kilkuletnich dzieci do mycia ząbków. U nas wyjątkowo sprawdzają się wciąż te same metody.

Może zanim przejdziemy do sedna, czyli samego mycia zębów, chciałabym się z Wami  podzielić radą, której udzieliła mi kiedyś moja dentystka. Porada ta ma odniesienie nie tylko do dzieci, ale i nas dorosłych: CZĘSTE JEDZENIE NISZCZY ZĘBY. Tak. O tym, ze warto jeść regularnie posiłki, bo ma to dobroczynny wpływ na nasz metabolizm i regularna gospodarkę jelit oraz że hamuje wieczorne ataki głodu, wie wielu z nas. O tym, ze regularne posiłki mają pozytywny wpływ na zęby zapewne niewielu.

Dlaczego nie mamy jeść na okrągło?

Bo to niszczy naturalną barierę ochronną zębów. Po zjedzonym posiłku nasze zęby i dziąsła pokrywają się ochronną florą, która chroni przed infekcjami i bakteriami. Kiedy  jemy coś nieustannie i i zamiast regularnych posiłków co chwilę coś podjadamy, niszczymy tę naturalną barierę ochronną i nasze zęby są bardziej narażone na bakterie. Podjadanie ma zatem nie tylko niekorzystny wpływ na Twój brzuch, ale także na Twoje zęby. A co da się zauważyć w wielu domach?

 

Dzieci ciągle coś podjadają.

Tu batonik. Tam żelki. To jakieś chipsy. Tu słodka oranżada. W międzyczasie lizak. Nie twierdzę, że trzeba z tego kompletnie zrezygnować, bo czasami takie przekąski są dobre i świetnie się sprawdzają, ale u wielu z Was jest to zapewne reguła. Takie dzieci często nie jadają obiadów, bo zwyczajnie nie są głodne od ciągłego podjadania, a ich zęby są ciągle narażone. Dlatego dostęp do słodyczy i przekąsek powinien być ograniczony. Mnie nie musisz się tłumaczyć, że musisz mieć coś pod ręką, gdy ktoś niezapowiedziany wpadnie na kawę. Wystarczy, że ograniczysz te słodycze – o czym pisałam w poprzednim poście lub odpowiednio je ukryjesz. Chyba dziecko nie jest bystrzejsze od Ciebie albo?

 

Jak wiec zachęcić dzieci do mycia ząbków?

 

1. Odpowiednia szczoteczka

Kup dziecku szczoteczkę, która mu się spodoba, czyli taką która nawiązuje do ulubionych bajek i postaci, zwierzątek, etc. Nie da się ukryć, że szczoteczka z przepiękną księżniczką jest sto razy milej widziana niż zwykła zielona szczoteczka. Doskonale wiedzą o tym producenci szczoteczek i past dla dzieci, więc nie powinnaś mieć najmniejszych problemów z zakupem takiego sprzętu.

 

2. Historia o robaczkach próchniaczkach.

Najlepiej sprawdzający się sposób u nas to anegdota o robaczkach-próchniaczkach, które trzeba ganić po wszystkich ząbkach i łapać buty, które pogubiły po drodze.

Proszę moje dziecko by otwarło buzię, a następnie zerkam do środka i bardzo teatralnie, emocjonalnym tonem oznajmiam, że są  robaczki na ząbkach, więc musimy je wygonić, żeby nie zepsuły ząbków. Najpierw robaczki są na dole i córka szoruje ząbki na dole, potem patrzę kolejny raz do buzi, a tam jeszcze robaczek na górze. Rytuał powtarzamy od 3-5 razy, aż ząbki są wyszorowane.

 

3. Wizualizacja

Wiadomo ze w dobie cyfryzacji nie zdziwi chyba, że sięgamy po internetowe pomoce, aby zobrazować dziecku o co chodzi w myciu ząbków i dlaczego trzeba je myć. Najlepiej puścić bajeczki, dzięki którym dziecko zrozumie, co to te robaczki, poniżej kilka propozycji:

 

 

 

4. Mycie zębów z lalką/pluszakiem

Robię to czasami, gdy moja córeczka bywa naprawdę uparta. Lalka tudzież pluszak udaje się z nami do łazienki i opowiadam, że lalka/pluszak nie wie jak myć ząbki, więc pokazujemy jej/jemu na czym to polega – co to szczoteczka, pasta i jak szoruje się ząbki  – ząbki lalki też można wyszorować. Przy okazji kręcę głową lalki jakby naprawdę przyglądała się dziecku i ząbkom z pełną ciekawością, oczywiście lalka zerka też do buzi przed i po myciu zębów.

 

5. Daj przykład / bądź autorytetem

Jak wiesz dzieci zwyczajnie kopiują nasze zachowania, więc gdy będą myły zęby z kimś będą się automatycznie tego uczyły. No dobra – nie zawsze wszystko wychodzi idealnie – pierwsze płukanie zębów wodą nie kończyło się wypluciem brudnej wody do umywalki, ale jej połknięciem , a kolejnym razem wypluciem jej prosto na swoje dłonie. No cóż perfekcja wymaga praktyki. Przyznać muszę także, że starsze rodzeństwo działa bardzo motywująco – a szczególnie, gdy zapodasz hasło, kto szybciej umyje ząbki.

 

6. Metoda “myjemy sobie ząbki nawzajem”

Może u Was sprawdzi się ta metoda. W zasadzie polega to na tym, że dziecko dostaje szczoteczkę do rączki i myje ząbki mamie, po czym następuje zmiana i mama myje ząbki dziecku. Stosuję tę metodę ale rzadko, bo dzieci są nieobliczalne i kilka razy miałam przyjemność mieć szczoteczkę dosyć centralnie w gardle, co o mało nie skończyło się wymiotowaniem. Dzieci potrafią być nieobliczalne  – miejcie to przy tej metodzie na uwadze.

 

Od kiedy myć zęby?

Od wtedy kiedy się pojawią. Wiele osób w podeszłym wieku wciąż szerzy przekonanie, że ich dzieci nie myły tak wcześnie ząbków, a nie miały żadnych problemów. Niestety ich dzieci nie miały dostępu do takiej ogromnje ilości jedzenia i cukru, jak mają nasze dzieci dzisiaj.

Dobrych nawyków warto uczyć dzieci od samego początku. Te sposoby sprawdzają się niestety tylko u kilkulatków, gorzej ze starszymi dziećmi!
Trzymajcie się robaczki! I nie mam na myśli tych na ząbkach!

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *