W ostatnich dniach wiadomościami zawładnął jeden temat – kryzys na granicy Polski z Białorusią. Po jednej stronie cudzoziemcy, którzy z wielkim uporem próbowali przedostać się do lepszego świata, płacąc za tę walkę nawet życiem. Po drugiej stronie ranni żołnierze broniący granic swego kraju. Sporo u nas ostatnio się dzieje. W polityce. Na granicy. W naszych głowach. Można by o tym dyskutować tu w internecie, ale czy to coś da?
Czy dzięki moim dyskusjom tu na forum publicznym uchodźcy, choć na chwilę obecną ustąpili, przestaną chcieć żyć w lepszym świecie i totalnie odpuszczą? A politycy staną się nagle ludzcy i przyjmą wszystkich migrantów z otwartymi ramionami? Czy to, co dzieje się na granicy, ma swoją poprawność? Nie wiem. Jedno wiem na pewno – nie chciałabym być ani po jednej, ani po drugiej stronie muru. Nie chciałabym być na miejscu ludzi, którzy mają nadzieję na lepsze jutro i walczą o lepszą przyszłość dla swoich dzieci. Nie chciałabym też być żołnierzem, który wykonuje odgórne rozkazy, nie zawsze zgodne z etyką i chrześcijańskimi wartościami.
A co z moją opinią?
Czy na pewno chcę, by ludzie o totalnie odmiennych poglądach i kulturze zamieszkali u nas w Polsce? Powiem szczerze – nie wiem. Ale to jest mało istotne, bo mnie o zdanie i tak nikt z polityków nie spyta. Kiedy w moim życiu będę borykać się z problemami związanymi z migrantami, czy kiedy będę postawiona przed faktem ciąży zagrażającej mojemu życiu, bankructwem lub śmiertelną chorobą – żaden polityk nie stanie u progu moich drzwi. Dla nich będę wciąż jednym z wielu obywateli, którym przecież dobrze się powodzi, bo dostaję 500+.
Czy można wierzyć w dobro?
Można i dlatego uważam, że tak istotne jest, byśmy nasze dzieci uczyli otwartości i szacunku do drugiego człowieka. Zwykłe dzień dobry. Pomoc słabszym. Reagowanie na krzywdę drugiego człowieka. Nie wyśmiewanie innych. Wyciągnięcie ręki, gdy ktoś prosi o pomoc. Uczmy je empatii i uważności – zwykłego codziennego poszanowania. Bo gdy będziesz w potrzebie, nie pomoże Ci żaden wysoko postawiony polityk, ale zwykły człowiek twojej rangi. Taki, któremu może nawet się nie przelewa, od tych, co mają najmniej, dostaniesz zazwyczaj najwięcej – prawdziwej, serdecznej pomocy. Jeżeli koś Ci pomoże, to tylko ten drugi człowiek obok Ciebie.
Niestety żyjemy w czasach hejtu i nienawiści.
Każdy każdemu coś wytyka. Patrzymy na innych i wydaje nam się, że mamy prawo osądzać i decydować o tym, co dobre, a co złe. A to bywa bardzo zgubne. Zajmujemy się czyimś życiem, zamiast spojrzeć w głąb swojego serce. Bardzo to przykre. Ale co się dziwić, skoro w naszym kraju, w polityce nie ma miejsca na szacunek. Rząd staje w obronie nienarodzonego życia, ale giną kobiety. Rząd staje w obronie swego kraju, a po drugiej stronie giną ludzie. Mamy bardzo przykre czasy. Niby jesteśmy dalece rozwinięci – technologicznie może tak, ale pod względem czynnika ludzkości i zwykłej empatii mocno zacofani. Czy macie wrażenie, że naszym krajem rządzą mądrzy ludzie? Pozostawię to pytanie bez odpowiedzi.
Moja wiara w dobro ludzi trochę ostatnio podupadła.
Dlatego tak ważne jest, by zacząć na samym dole, od tego najmłodszego pokolenia – ucząc ich czegoś innego. Bo można mieć wyższe wykształcenie i jednocześnie gardzić drugim człowiekiem. Można być bogatym, a jednocześnie bardzo skąpym wobec biedniejszych. Można mieć w życiu wszystko co materialne, ale miłości, szacunku i empatii nie kupisz w żadnym sklepie. Tak naprawdę liczy się to, jakim jesteś człowiekiem i jak odnosisz się do innych. Jako rodzice nie mamy łatwego zadania, bo czasy takie, a nie inne. Ale czy to nie jest dobre wyzwanie dla nas? Jak nauczyć dzieci uważności i empatii? Wystarczy spojrzeć w głąb swojego serca i zacząć od siebie samego, a potem być już tylko przykładem, poświęcać dziecku wystarczająco czasu i pokazać mu świat swoimi oczami.
Czujemy się przytłoczeni.
Spada na nas w ostatnim czasie seria decyzji naszego rządu budzących gniew i złość. Pandemia i cała polityczna spirala chyba u każdego z nas sieje zamęt w głowie. Na chwilę obecną nasze pokolenie przeżywa bardzo trudne czasy. Trzeba jednak pamietać, że nic nie trwa wiecznie – ani pokój, ani wojna. Kierujmy się w swoim życiu dobrocią, tolerancją i empatią. Przestańmy szerzyć hejt i wydawać osądy. Nie mamy wpływu na cały świat, ale na ten najbliżej nas otaczający – owszem. Co będzie? Pięknie podsumowuje to niniejszy cytat:
“Trudne czasy tworzą silnych ludzi, silni ludzie tworzą łatwe czasy.
Łatwe czasy tworzą słabych ludzi, słabi ludzie tworzą trudne czasy.”
[G. Michael Hopf]
Bardzo trudny i kontrowersyjny temat. Moim zdaniem każdy powinien mieć prawo wyrazić swoje zdanie na jakikolwiek temat. Niestety w dzisiejszych czasach to bardzo delikatna sprawa-każdy od razu czuje się urażony, nawet wtedy kiedy jego to osobiście nie dotyczy – nie mogę i nie chcę tego zrozumieć.
Jeżeli chodzi o sprawę uchodźców, piszesz o wartościach chrześcijańskich, pomocy itp, ale z drugiej strony piszesz że sama nie wiesz czy chciałabyś przyjąć “garstkę” ludzi do kraju.
Można się doczepić jeszcze biednych i bogatych, kto dobry a kto zły, ale nie o to chodzi. Moim zdaniem ludziom potrzebujących pomoc udziela się pomocy, a czy trafimy na zbirów, oszustów czy też na dobrych ludzi to okaże się w praniu. Mnie również przyjęto z otwartymi rękoma do Holandii, owszem musiałam walczyć o swoje i ze stereotypami, ale wypracowałam sobie swoją pozycję i za to mnie szanowano.
Jest mi wstyd kiedy widzę w telewizji co dzieje się w Polsce, to nie ma już nic do czynienia z patriotyzmem, to zwykła nienawiść, nakręcanie ludzi na siebie rzucając ochłapy (małe datki pieniężne) i tym sposobem trzymając ich w garści…cały świat na nas patrzy…. Katastrofa co się w tym kraju teraz dzieje…pewnie niektórzy napiszą, to wracaj do Holandii… Nie w tym rzecz….
Hej Ewa,
no niestety, taka teraz ta nasza Polska! Ale wszystko dzieje się po coś. Zasadniczo masz rację – zbyt często sugerujemy się stereotypami, a te niekonicznie mają swoje odzwierciedlenie w człowieku! Dobrze, że Tobie się udało je przełamać! A ludzie – tak jak napisałam w poście, trzeba olać tych którzy sieją nienawiść, choć to czasami bardzo trudne i skupić się na tym, by samemu być pozytywnym człowiekiem!
Pozdrawiam
Ania