Zdrowe odżywianie nieodłącznie stało się ostatnio stylem modnego życia. To chyba dobrze – w końcu jedzenie ma ogromny wpływ na funkcjonowanie naszego organizmu – nie tylko ciała, ale i ducha. Choć przyznam się Wam, że ja w natłoku tych wszystkich informacji czasami trochę się gubię. Bo na temat zdrowego odżywiania krąży sporo teorii – co, kiedy i jak jeść. Wedle jednego artykułu mamy jeść to i owo, ale w drugim znajdujesz informację, że to wielki błąd. Niemniej jednak istotne dla mnie jest, by dzieci miały świadomość, co to znaczy zdrowo się odżywiać. Więc powiem Wam, jak to wygląda u nas w domu.

 

Po pierwsze…

…nie da się ukryć, że kwarantanna i jakiś generalny brak ruchu ostatniego covidowego roku przyczynił się do tego, że oprócz naszej 3-letniej córeczki wszystkim domownikom przybyło kilka kilogramów na wadze. Tak, nawet mi. Choć długo wmawiałam sobie, że spodnie po praniu się skurczyły, to wejście na wagę spowodowało, że różowe okularki spadły z noska 😉 Trochę się zdziwiłam, bo problemów z utrzymaniem wag nigdy nie miałam, a na wadze wskoczył mi nie jeden kilogramek! Brak ruchu i zbyt duża ilość tuczących przekąsek dały się we znaki.

 

Po drugie…

…pisałam już o tym wielokrotnie, że jemy to, co mamy pod ręką i dlatego w domu trzymamy się tego planu, by sięgać jak najczęściej po te zdrowsze rzeczy i nie kupować słodyczy, chipsów i innych zapychaczy. Powiem Wam, że to się nawet udaje. DO PEWNEGO MOMENTU – mamy plan, którego się trzymamy, a potem przychodzą święta, urodziny, dzień dziecka, etc. i  dzieci dostają górę słodyczy. Słodyczy, które leżą w półce na wyciągnięcie ręki i które jedzą dzieci, a także my rodzice. Znacie to? Po pewnym czasie zaczyna denerwować nas widok dzieci zajadających co chwilę batony i żelki, gardzących naszym obiadem, zaczyna denerwować nas także sam fakt, że sami coraz częściej po te słodycze sięgamy, choć w głębi duszy jeść ich nie chcemy. W końcu przychodzi ten moment, gdy stwierdzasz, że Twój brzuch dłużej tego nie zniesie i wynosisz stos słodyczy do najciemniejszego lochu Twojego domu.

Po trzecie…

…starałam się kupować zdrową żywność i przekąski i np. co rano do płatków orkiszowych gotowanych na mleku  dodawałam zawsze len mielony, czy nasionka chia i orzechy, a wieczorem zamiast chipsów na stole lądowała żurawina. Denerwowało mnie jednak to, że tej zdrowszej żywności bardzo szybko zaczynało w domu brakować i wtedy ZNOWU sięgałam po te tuczące przekąski, jak baton, czy żelki. To mnie wkurzało.

 

Po czwarte…

… sama zaczęłam zwracać bardziej uwagę na to co jem, ale dzieciom nie będę przecież zakazywała “smaków dzieciństwa”. Zresztą, jak powiedziała moja znajoma “żołądek dziecka przyjmie wszystko i jest bardzo odporny.” I to prawda, ale niestety gdy zaczęły się problemy zdrowotne mojego syna, to szybko zmieniłam zdanie, bo to co jedzą teraz Twoje dzieci ma ogromny wpływ na to jak funkcjonują teraz i jak będą funkcjonować w przyszłości. Nawyki żywieniowe buduje się latami. I niestety, ale pierwsze, co powiedziała nam okulistka mojego syna, który miał problemu ze skórą  wokół oczu, to że bardzo prawdopodobne jest to wynik złej i ubogiej diety. Co wcale mnie jakoś nie zdziwiło, a raczej mogłam tylko przytaknąć głową, bo lekcje online sprzyjają jedzeniu rzeczy z magicznej “szuflady słodyczowej”. Natomiast przy refluksie ze strony lekarza rodzinnego również padła sugestia, by zacząć wdrażać nawyki zdrowego żywienia, bo to ich brak jest główną przyczyną dolegliwości żołądkowych u dzieci.

 

Teraz chciałabym zapytać o coś Ciebie.

Powiedz tak szczerze z ręką na sercu, ile miejsca w Twojej kuchni zajmuje niezdrowa żywność – mam tu na  myśli głównie słodycze. A ile miejsca zajmuje ta zdrowa żywność? No właśnie… teraz zaczynasz się pewnie zastanawiać, czy w ogóle masz zdrową żywność i gdzie… Jestem przekonana, że ją masz, ale bardziej obawiam się, że u większości z nas słodycze to jedna wielka szuflada kuchenna, która tonie w stosie cukru, konserwantów i barwników. Choć może i się mylę? Ja po ostatnich wizytach u lekarzy ograniczyłam zestaw słodyczy to tego pojemnika na zdjęciu – zawsze jest coś pod ręką, ale nie toniemy w tym.

Owszem mamy tych słodyczy więcej, ale są schowane w piwnicy w spiżarce, a tam zazwyczaj z naszego poddasza nie chce mi się schodzić, więc sięgam po to co mam pod ręką, czyli coś z tego pojemniczka:

Nie mamy w domu chipsów, ani słodkich napojów. Najczęściej pijemy wodę, ewentualnie z dodatkiem cytryny lub miodu. Co pozytywnie sprawdziło się w naszym domu, to kupowanie zdrowszej żywności w większych ilościach i trzymanie ich w pojemnikach. Na zdjęciu poniżej niezdrowa żywność vs. reszta i to nie cała, bo nie ma tu miodu, herbat i owoców.

 

Te rzeczy zazwyczaj dodaję do ciasta/muffinek:

  1. Migdały wiórki
  2. Cynamon
  3. Imbir mielony
  4. Sezam
  5. Nasionka Chia

 

 

Te rzeczy zazwyczaj lądują u nas na stole jako przekąski:

  1. Żurawina
  2. Mix orzechów – laskowe /nerkowce
  3. Owoce wszelkiego typu
  4. Popcorn – super alternatywa do chipsów
  5. Nasionka dyni
  6. Ostatnio do łask wrócił znowu słonecznik

 

 

Te rzeczy dodaję do koktajli / musli na śniadanie:

  • Len mielony
  • Len niemielony, choć dobrze się nie wchłania to lubię go dodawać dla oka
  • Nasionka Chia
  • Żurawina, gdy nie mam bana
  • Miód

 

My, a także nasze dzieci powinniśmy jeść więcej produktów pełnoziarnistych, owoców i warzyw, a także olei roślinnych, które mają ogrom pozytywnych właściwości. Oleje, jak choćby ten lniany, z pestek dyni, czy rzepakowy dodaję głównie do sałatek, choć dominującym olejem jest u nas w domu zawsze olej z oliwek, a pozostałe dodaję w niewielkich ilościach (niewyczuwalnych dla moich dzieci ;))

 

Najważniejsze nawyki zdrowego odżywiania to:

  • ograniczenie w znacznym stopniu słodyczy
  • ograniczenie słodkich, gazowanych napoi
  • ograniczenie drażniących żołądek przekąsek, jak chipsy, czy solone orzeszki
  • wykluczenie kompulsywnego objadanie się
  • jedzenie ostatniego posiłku najpóźniej 2h przed snem
  • regularne jedzenie posiłków
  • picie odpowiedniej iloci płynów
  • wprowadzenie do diety więcej warzyw, owoców i produktów pełnoziarnistych

 

Zasady w naszym domu.

To, co wprowadziłam w naszym domu, to przede wszystkim pojemniki ze zdrową żywnością, które są na wyciągniecie reki i uświadamianie dzieci, że mogą jeść słodycze, ale by nie były one dominującą częścią ich jadłospisu.

Dla mnie jednak wielkim krokiem ku zdrowej żywności i najważniejszą zasadą, jaką się ostatnio kieruję to zminimalizowanie pojemnika ze słodyczami, a zmaksymalizowanie pojemników ze zdrowymi przekąskami i przyprawami. Pojemniki w których trzymamy żywność:

  • Pojemnik szklany 1L z drewnianym wieczkiem: tutaj
  • Pojemnik szklany z drewnianym wieczkiem 650 ml: tutaj
  • Słoik szklany z klamrą 250 ml: tutaj
  • te całkiem malutkie są dla mnie jednak nieco za male, wiec nie będę Wam ich polecać

I nie musisz się ze wszystkim zgadzać, co jest w tym wpisie, ale pamiętaj, że Twoje zdrowie jest w Twoich rękach.

 

2 komentarze

  1. Niestety popcorn do mikrofalówki też jest be be. Opakowanie impregnowane jest świństwem, używanym kiedyś (albo i nadal?) do produkcji teflonu. Sama zawartość opakowania też pozostawia wiele do życzenia.

    1. Ciekawy temat do analizy, bo gdzieś takie podejrzenia też już pojawiły się w mojej głowie i zaczęłam się realnie zastanawiać nad kupnem maszynki do popcornu…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *