Nowy Rok – symboliczna data, moment, w którym dochodzimy do wniosku, że mnóstwo rzeczy w naszym życiu ABSOLUTNIE MUSI ulec zmianie. Wiele osób właśnie tak zaczyna swój Nowy Rok – to będę nowa/nowy JA. Postanowienia podejmuje większość z nas. Czy jednak udaje nam się po określonym czasie spojrzeć na tę listę i z czystym sumieniem wykreślić zapisane na niej punkty?

 

Dlaczego robimy noworoczne postanowienia? Każdy z nas chce być lepszy. To chyba dobrze o nas świadczy. Wielkie znaczenie ma tu też słowo NOWY – symboliczny początek, odcinamy się od naszego starego życia, starych nawyków i chcemy wprowadzić lepszą wersję naszego JA. Dostajemy czystą kartkę i chcemy, by zapisane w niej akapity były schludne i estetyczne. Zostawiamy za sobą miniony, nieidealny rok, by zacząć robić coś lepiej. Z motywacją i uśmiechem na twarzy zaczynamy snuć plany.

 

Czy ja też tak mam?

Oczywiście, że tak i wcale nie uważam tego za jakiś błąd. Święta i okres poświąteczny dają mi moment wytchnienia i zatrzymania się, moment w którym na spokojnie mogę zastanowić się, jak żyję i czy to jest zgodne  z moimi przekonaniami, czy jednak może chciałabym coś zmienić. Czy to znaczy, że wraz z początkiem roku obracam moje życie do góry nogami o 180 stopni, bo teraz mam być lepszą wersją siebie? Absolutnie nie. Część nawyków i zmian wprowadziłam już w trakcie roku (czytaj tutaj), choć wcale sobie tego nie postanawiałam w styczniu. Po prostu częściej się zatrzymuję i pytam siebie, co chciałabym zmienić w moim życiu.

 

A co z postanowieniami z tamtego roku?

W tamtym roku nic sobie nie postanawiałam, ale obiecałam sobie samej kilka rzeczy. Z całego serca polecam Wam ten wpis, bo może być też sposobem dla Ciebie na Nowy Rok. Niestety choć ten rok miał być pełen przygód, bo obiecałam sobie, że będziemy więcej podróżować i zwiedzać, to jak wiecie pandemia skutecznie mi te plany pokrzyżowała. Ale to też uświadomiło mnie w tym, że nie zawsze w życiu wszystko układa się po naszej myśli, a swoje plany należy weryfikować i dopasowywać, nie mając przy tym wyrzutów sumienia. Takie jest życie – nigdy nie wiesz, czym Cię zaskoczy.

Obietnice, które złożyłam sobie w Nowym Roku…

 

W tym roku…

Na pewno nie planuję zbytnio co będzie, bo bardzo trudno cokolwiek przewidzieć. Raczej będzie to rok pełen spontaniczności i raczej będę się skupiała na tym, by raz w miesiącu usiąść na spokojnie i zastanowić się nad kolejnym miesiącem. Robię tak chociażby ze względu na planowanie postów na blogu i to się naprawdę dobrze sprawdza. Gdy siadasz z początkiem miesiąca nad kartką, czy kalendarzem możesz zaplanować sobie co chciałabyś w danym miesiącu zrobić dla dzieci, dla rodziny, a także dla siebie samej. Pójście do kosmetyczki, fryzjera, wizyty z dziećmi u specjalistów, ale przede wszystkim Twoje plany i chęć odkrywania świata i siebie samej. Taki moment zatrzymania się, by stwierdzić, czy pędzisz w dobrym kierunku.

 

Czyli zero postanowień?

Określiłabym to raczej jako moje osobiste cele – chcę bardziej zadbać o swoje zdrowie i wprowadzić w moje życie jeszcze więcej ruchu, a postanowienia z tym związane będę robiła regularnie co miesiąc. Na pewno jedno zrobię w tym roku identycznie jak w poprzednim – będę mieć czas. Czas dla dzieci. Czas dla męża. Czas na własne przyjemności. Czas na spotkania. Czas na książkę. Czas na rozwój. Niezbyt często będę oglądać telewizję. Niezbyt często będę gotować wykwintne obiady. Niezbyt często będę myła podłogę.

 

Ale jestem przekonana co do tego, że warto inwestować swój czas we wspomnienia, a nie w czystość domu. Wpis ten chciałabym zakończyć pięknymi słowami pewnego mądrego człowieka:

 

                                                                               [Dalajlama XIV]

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *