Z lekkim skrzypnięciem otwarły się przede mną drzwi. W końcu – pomyślałam! Zaprosił mnie do środka. Poprosił abym usiadła wygodnie na fotelu. Zapalił lampkę. Jej światło delikatnie oświetliło moją twarz. I wtedy poczułam, jaka jestem zmęczona.
Umęczona tą rzeczywistością, gonitwą za niekończącymi się obowiązkami, obowiązkami mamy i pani swojego domu.
On krzątał się jeszcze porządkując swoje akcesoria. Pomyślałam, że jeśli za moment nie zaczniemy, to zasnę na tym mega wygodnym fotelu. I wtedy on zadał mi to pytanie:
– Czego sobie Droga Pani życzy?
W mojej głowie na przełomie kilku sekund, pojawiła się lawina myśli. Znacie to uczucie?
- żeby ktoś zawiesił mi te obrazki i ramki dokładnie TAM gdzie ja chcę, bez “ale tu są płyty regipsowe”, “ale te ramki są za ciężkie”, “nie mam kołków rozporowych”, “nie mam młotka”, etc. – zapewne doskonale znacie te argumenty! I nie ma potrzeby ich dalszego objaśniania…
- żeby znikła sterta prasowania czyhająca ma mnie od 2 tygodni…
- żeby wpadła ekipa sprzątająca i ogarnęła cały ten syf w domu, włącznie z oknami i gruntownymi porządkami w szufladach….
- żeby ktoś zrobił zakupy, zaplanował i ugotował ten cholerny obiad, który zazwyczaj zajmuje zbyt wiele cennego czasu….
- żebym mogła w sobotę poleżeć razem z mężem dłużej w łóżku, popijając cieplutką kawkę, a ktoś zajmie się w tym czasie dzieciakami…
- żebym wieczorem mogła poczytać książkę, która zalega na nocnej szafce od co najmniej pół roku….
- żeby zasiąść do romantycznej kolacji przy świecach (w spokoju! Bez Mamo to, mamo tamto!) razem z moim mężem, który oczywiście przygotuje tę kolację BEZ MOJEJ POMOCY!
- Żebym bez pośpiechu mogła wybrać się do kosmetyczki na manicure i pedicure, a potem wyskoczyć na spontaniczne zakupy i kupić sobie coś odstrzałowego…
- żeby mój mąż przywitał mnie ogromniastym bukietem czerwonych róż, ot tak bez okazji
- żeby…
- …
– Słucham?
Usiadł obok mnie na taborecie i patrzył wyczekująco.
To pytanie ewidentnie wybiło mnie z rytmu. „Kobieto weź ty się ogarnij” – pomyślałam. Ależ się rozmarzyłam, lekki uśmieszek na mojej twarzy zdradzał, jak przyjemnie mogłoby być. Niestety miejsce w którym się znajdowałam nie było pokojem skrytych marzeń i życzeń, a Pan, który zadał mi to pytanie nie był dobrą wróżką spełniającą moje zachcianki. Siedziałam w gabinecie stomatologicznym, a mój dentysta wciąż patrzył na mnie wyczekująco…