W życiu każdej mamy przychodzi taki moment, kiedy dziecko rozpoczyna adaptację w żłobku lub przedszkolu. Oddajemy dziecko pod opiekę innych i zostajemy pozbawione możliwości asystowania mu na każdym kroku. Twoje dziecko małymi kroczkami wkracza w świat samodzielności. Pierwsze dni w żłobku i przedszkolu bywają trudne. Jakie błędy popełniają matki? Najczęściej te, wynikające z dobrego serca.
My właśnie jesteśmy na etapie wdrażania do żłobka. Nie jest łatwo. Nikt nie mówił, że będzie. Przerabiałam to już ze starszakiem, więc moje oczekiwania są zbliżone do rzeczywistości. A jednak mimo wszystko, jest mi ciężko. Ciężko zostawić moje dziecko, z którym spędzałam do tej pory każdy dzień 24 godziny na dobę.
Początki bywają trudne!
Pierwsze dni, a nawet tygodnie rozstania z dzieckiem nie są łatwym czasem. Ani dla dziecka. Ani dla mamy. Wiesz, że Ty znasz swoje dziecko najlepiej, jednak teraz oddajesz je po opiekę kogoś innego. Kogoś, kto nie zna Twojego dziecka tak dobrze jak Ty. Dla dziecka początkowe dni adaptacji bywają trudne, bo zostaje ono wyrwane ze znanego mu otoczenia. Nagle dom zmienia się w żłobek, czy przedszkole. Nowe otoczenie. Nowe twarze. Cała adaptacja jest jednak po to, by nowe otoczenie też stało mu się znane i przyjazne.
Czy ja na pewno dobrze robię?
Po 4 dniach wdrażania przyszedł weekend. A po nim poniedziałek. Poniedziałek pełen kryzysu. Ryczała mała. Poryczałam się i ja. Widok rzewnie płaczącego dziecka jest dla każdej matki nie do zniesienia. Początki niestety nie są różowe. Każda z nas zadaje sobie w tym momencie te same pytania. Czy ja na pewno dobrze robię? Czy ja na pewno chcę oddać moje dziecko do żłobka? Może powinnam jednak zostać w domu?
Nie. Nie. I jeszcze raz nie. Wierzcie mi, że na dłuższą metę żłobek – nie wspomnę o przedszkolu, bo jest obowiązkowe – jest wyjściem dobrym, i dla dziecka, i dla mamy. Z każdym dniem będzie coraz lepiej. Wiadomo, że rozłąki są bolesne, szczególnie dlatego, że dziecko płacze. Musi przywyknąć do nowej sytuacji, do nowego miejsca, a przede wszystkim do funkcjonowania bez mamy. Mamę boli to chyba najbardziej. Ale i mama musi mieć czas, żeby przywyknąć do nowej sytuacji.
Twoje dziecko zaczyna radzić sobie bez Ciebie!
W 11 dniu ucałowałam moje dziecko na pożegnanie, „pa Skarbie” i oddałam na ręce cioci ze żłobka. I pierwszy raz moje dziecko nie płakało. No i super nie?! Tylko, że większości matek w tak wspaniałym momencie chce się jednak płakać. Mnie również się chciało. Chyba dlatego, że dziecko zaczyna robić małe kroczki w kierunku radzenia sobie bez mamy. Ale musimy pamiętać, że choć w życiu takiego małego człowieka pojawi się wiele nowych twarzy i wielu bliskich ludzi, mama zawsze będzie tą najważniejszą. Jedyną. Niezastąpioną. Ta myśl była dla mnie pocieszająca.
Kryzysy były i będą powracać!
Potem cała adaptacja wyrwana została z kontekstu. Przeziębienie i wysoka gorączka zmusiły nas do przerwy. Powroty po długim czasie w domu niestety zawsze bywają trudne. Znowu płacz. Znowu walka matki z myślami, czy tak jest dobrze? Do tych sytuacji musimy przywyknąć. Dzieci też miewają gorsze dni, jak każdy z nas. Czasami też nie mamy ochoty iść do pracy, a jednak idziemy. Ale uwierzcie mi na słowo, te małe istotki poradzą sobie. One też uczą się obchodzić ze swoimi emocjami. To ważny krok w ich rozwoju.
Korzystając z mojego doświadczenia, chciałam się z Wami podzielić kilkoma uwagami – czego należy unikać i jak postępować, aby adaptacja w żłobku lub przedszkolu przebiegała w miarę pomyślnie. Sama już wiele tych sytuacji przerabiałam, więc może dla kogoś moje doświadczenia okażą się dobrym drogowskazem w tym trudnym czasie.
Jakich błędów powinnyśmy unikać?
- Nie rozklejaj się!
Tak, rozstania mamy i dziecka są bardzo trudne. Powiedziałabym, że trudniejsze dla mamy niż dla samego dziecka. Dlaczego? Bo dziecko, które na pożegnanie przy mamie płacze i histeryzuje, gdy tylko zamkną się drzwi i mama zniknie z horyzontu odpuszcza sobie i zajmuje się zabawą, zapominając o całym incydencie. Matka natomiast będzie zadręczała się cały dzień tą poranną sytuacją. Takie to niematczyne podejście zostawiać płaczące dziecko, co nie? Uwierzcie mi, Wasze dzieci świetnie się bawią, podczas gdy Wy się zamartwiacie. I wiem, że choć bardzo ciężko wziąć się czasami w garść, postaraj się nie płakać przy dziecku, bo to utwierdza go w przekonaniu, że dzieje się coś złego. - Nie ulegaj, tylko dlatego, że dziecko płacze.
Dzieci choć małe potrafią sprytnie kombinować i nami manipulować. Jeżeli zapłacze, a Ty przytakniesz i powiesz „No dobrze, dzisiaj miałeś kiepski poranek, więc wrócimy do domu” – to uwierz mi lub nie, ale Twoje dziecko będzie miało takich gorszych poranków coraz więcej. - Nie postępuj chaotycznie.
Dzieciom bardzo pomaga powtarzalna sekwencja zdarzeń – co robimy po wejściu do placówki, kto odwiesza kurtkę, kto wyciąga kapcie, itp. Dla dzieci to pewna przewidywalność. Wiedzą, czego się mają spodziewać. Gdy mama daje mi do ręki przytulankę i całuje w czoło, mogę iść bawić się z dziećmi, a ona wróci tu później. Taka przewidywalność daje dzieciom poczucie bezpieczeństwa. - Nie zostawiaj dziecka bez pożegnania.
Wiążę się to po części z poprzednim punktem. Pożegnanie to sygnał dla Twojego malucha, że teraz wychodzisz i wrócisz odebrać go później. Wie, czego ma oczekiwać. Jeżeli wyjdziesz ot tak, dziecko może odnieść wrażenie, że je porzuciłaś! - Nie kłam!
Nie oszukuj dziecka, że będziesz czekać w szatni, albo że za chwilę wrócisz. Lepiej bądź szczera i powiedz, że zaraz jak skończysz pracę odbierzesz je z placówki i wtedy razem się pobawicie. Kłamstwo prędzej czy później ujrzy światło dzienne, a to sprawi, że Twoje dziecko przestanie Ci ufać, bo je po prostu oszukujesz. - Nie nagradzaj za dobre zachowanie.
Tak jakoś mamy to we krwi, że jak coś się dziecku uda i nie płacze, to wyskakujemy z tekstem “Super, że dziś nie płakałeś, mama kupi Ci pluszaka”. Nie tędy droga. Lepiej zwyczajnie go pochwal: „Super Skarbie! W przedszkolu tak naprawdę jest całkiem fajne, co nie? Jestem z Ciebie bardzo dumna.” - Nie zaglądaj do sali po pożegnaniu.
Dziecko lubi schematyczne sytuacje. Kiedy żegna się z Tobą oczekuje, że teraz zostaje pod opieką pani i bawi się z innymi dziećmi. Kiedy nagle mama pojawia się na sali, czego ono w ogóle się nie spodziewało, zostaje wyrzucone ze schematycznego myślenia. Dlaczego mama tu wróciła? Wróciła po mnie? I zaczyna się płacz. Bo dziecko chce do domu. Ja takie sytuacje miewałam jeszcze nawet w przedszkolu. Zdarzało się, że pani prosiła mnie rano, abym weszła tylko coś podpisać, co kończyło się tym, że moje dziecko wisiało u mojej nogi ze łzami w oczach. Wierzcie mi, nie chcecie tego przerabiać! - Nie krytykuj.
Absolutnie nie mów „Taki duży chłopiec, a jeszcze płacze”. Każdy na nas ma gorszy dzień. Powiedz lepiej Twojemu dziecku, że Ty też czasami się źle czujesz i musisz iść do pracy. Jeżeli Twoje dziecko ewidentnie szuka wymówek, żeby nie pójść do żłobka lub przedszkola, bo „boli mnie brzuch” to zawsze okazuj mu zrozumienie. Ja zawsze powtarzałam mojemu starszakowi, że być może boli go brzuszek, bo to taki poranny stres i boi się iść do przedszkola, ale jeżeli coś będzie nie w porządku, ma poinformować panią opiekunkę i ona do mnie zadzwoni. Wierzcie mi, że nie zadzwoniła w takich przypadkach ani razu. To poranny strach dziecka przed konfrontacją i obcowaniem z innym dziećmi. - Nie przeciągaj pożegnania.
Krótko. Tak ma wyglądać pożegnanie. Powiedz, że wrócisz po podwieczorku, “Cześć Skarbie”, buziak i lecisz. Im dłużej będziesz tłumaczyć i przytulać, tym gorzej będzie dla dziecka, ale również dla Ciebie. Bo jak Ty możesz tak zwyczajnie wyjść, kiedy Twoje dziecko jest w totalnej rozsypce. - Nie baw się w detektywa.
Nie wypytujmy dziecka co się działo w żłobku, przedszkolu. Po prostu po powrocie do domu poświęć mu czas, zwyczajnie się z nim pobaw, a przekonasz się sama, że w trakcie zabawy, dziecko zacznie Ci to i owo opowiadać.
Etap wdrożenia do żłobka i przedszkola mam już za sobą. Z moim starszakiem też różnie bywało. Poranki nie zawsze były różowe. Teraz wychodzi z samochodu i pędzi uśmiechnięty do szkoły, życząc mi miłego dnia. Urocze, co nie? U Ciebie też kiedyś nadejdzie taki dzień, kiedy Twoje dziecko da Ci buziaka i poleci bawić się z przyjaciółmi.
Kiedy nie będzie Ci się w końcu chciało płakać?
Gdy będziesz oddawać Twoje dziecko do żłobka lub przedszkola będzie Ci się chciało płakać. Gdy Twoje dziecko będzie opuszczać tę placówkę, też będzie Ci się chciało płakać. Ze szczęścia. Z dumy, że Twoje dziecko zrobiło milowy krok na drodze do samodzielności.
I gdzie tu logika? Na próżno jej szukać w macierzyństwie. Macierzyństwo rządzi się swoimi prawami.