Praca, dom, obowiązki, przedświąteczne przygotowania, absorbująca 3-latka i nauczanie zdalne. Nie wiem jak Wasze akumulatorki, ale moje – choć wiele spraw odpuszczam – są na wyczerpaniu. Rano moim dzieciom nie chce się wstawać i przyznam szczerze, że mi również nie. Zaś wieczorem nie chce im się iść spaść, za to ja padam na pysk. Więcej chyba nie muszę żadnemu rodzicowi wyjaśniać. W grudniu doba jest zdecydowanie za krótka, a konsekwencja jest taka, że przedświąteczny stres dopadnie Cię prędzej, czy później.

 

Tak to wygląda ostatnio u mnie: ciągnę od poniedziałku do piątku, próbując łączyć moją pracę zdalną z nauczaniem zdalnym i domowymi obowiązkami, aż w końcu nadchodzi upragniony weekend. Po całym tygodniu czuję się jakby kilka razy przejechał po mnie czołg i jestem szczęśliwa, mając przed oczami wizję odpoczynku. Tak właśnie było w ten piątek i każdy inny poprzedni 😉

 

Piątek, piąteczek, piątunio!

Luz, nareszcie luz. Myślałam, dopóki nie weszłam do łazienki. Gdy przekroczyłam jej próg uniosłam oczy ku niebu pytając Boga, dlaczego? Nie wiedziałam, czy mam się śmiać, czy płakać. Nie wiedziałam, czy bardziej wkurza mnie to, że moja najlepsza szminka właśnie skończyła się w expresowym tempie, czy to, że zamiast na moich ustach znajduje się na muszli klozetowej, białej jak śnieg szafce i moim dziecku, które swoim wyglądem przypominało wesołego, różowiutkiego trolla Poopy i robiło równie maślane oczy niczym ona. Brakowało jeszcze tylko tęczy i brokatu.

 

Tak mniej więcej wygląda moja rzeczywistość.

Istna bajka, w kolorze różowej szminki. Jedyne co mnie pociesza, to świadomość że inni rodzice też tak mają. No a przed nami święta i wiem, że czas spędzony z rodziną jest wyjątkowy, ALE na pewno już w pierwszy dzień świąt będziesz chciała wystrzelić swoją rodzinę w kosmos (nie chcę się z Tobą zakładać, bo to byłoby nie fair w stosunku do Ciebie…), niestety bilety przelotu w przestworza są nieco drogie, więc postanowiłam zaproponować Ci pewną darmową alternatywę z której sama bardzo, bardzo często korzystam.

 

Ostrzeżenie!

Zanim jednak zdradzę Ci mój sposób, muszę Cię ostrzec, że jest to środek mocno uzależniający, a do tego łatwo dostępny. Wiec zażywaj go na swoją odpowiedzialność i ze zdrowym rozsądkiem. Nope. To nie są narkotyki. Ani alkohol. Ani żadne dopalacze. Ale na pewno znasz dealera, bo jest nim nikt inny jak sam YouTube.

 

Co dla Was mam?

Przygotowałam dla Was darmową listę z antystresowymi kawałkami muzycznymi na kanale YouTube. Z myślą o tym, byś mogla jakoś przetrwać ten grudzień i każdy inny trudny dzień! To mój sprawdzony sposób i kiedy:

  • dymi mi czacha,
  • kłócą się dzieci,
  • wrzeszczą dzieci,
  • biją się dzieci,
  • bawią się dzieci (czytaj: wrzeszczą i biją się dzieci),
  • drą się na całe gardło dzieci,
  • skaczą jak wariaty dzieci,
  • buzia nie zamyka się dzieciom,

a ja:

  • na każde pytanie dzieci wybucham niczym tykająca bomba,
  • potrzebuję chwili spokoju,
  • nie mam już siły słuchać tego gadania,
  • nie mam ochoty słuchać kłótni,
  • nie chcę, żeby odbiła mi palma,
  • chcę napisać tekst na bloga,
  • chcę bez zakłóceń zrobić listę zakupów,
  • chcę poprasować nie musząc odpowiadać na milion pytań,
  • zwyczajnie nie mam już siły

 

… zakładam słuchawki i odrywam się na chwilę od rzeczywistości. Często podłączam słuchawki pod smartfona, którego wkładam do tylnej kiszeni spodni i wtedy rzeczywistość bywa dużo znośniejsza. Może i Tobie spodobają się te kawałki?

Czas spędzony z rodziną jest wyjątkowy, ale czasami trzeba oderwać się od codzienności i naładować bateryjki ze słuchawkami w uszach i muzyką w tle! Wystarczy, że klikniesz w link i odpalisz PLAY!

 

YouTube >> Playlista anty-STRESOWA

 

Nie ma za co 🙂

 

 

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *