Kiedy zdecydowałaś się na bycie mamą, nie wiedziałaś co Cię czeka. A mimo tego, odważyłaś się na ten krok. Macierzyństwo dało Ci miłość i siłę, o której do tej pory nie miałaś pojęcia. Dostarczyło Ci całe mnóstwo pięknych i niezapomnianych momentów. Ale mimo tych pięknych momentów, wychowywanie dzieci jest wszystko inne niż łatwe. Dlaczego? Bo tam gdzie jest radość, jest i smutek. Tam gdzie odwaga, jest też strach. A siła przeplata się ze zrezygnowaniem.

 

Zmęczenie

Godz. 20:30. No nic – wezmę się w końcu za to prasowanie. O godz. 22 po całym dniu padam na pysk. Walę się niczym kłoda do łóżka. Jest noc. Ale to mało istotne dla mojej 1,5-rocznej córeczki. Wstała o 2 i nie mogła zasnąć. Bujamy. Śpiewamy. Głaskamy. Tulimy. I tak mija minuta za minutą. Zerkam na zegarek. Grubo po 4, w raczej bliżej 5. Chce mi się spać. W końcu zasypia i moje dziecko. Budzik do pracy dzwoni o 7. Nikt nie pyta, czy miałam spokojną noc. Mam swoje do zrobienia. Mam być wydajnym pracownikiem, za to mi płacą. Wracam do domu, moje dziecko odespało noc w żłobku. Ja padam na pysk. I kiedy myślę, że zdrzemnę się na moment, gdy z pracy wróci mój mąż, on po 15 minutach  bycia w domu, zostaje wezwany do akcji alarmowej przez strażacką syrenę. Wizja drzemki odpłynęła. Bawię się z dzieciakami. Męczarnia.

 

Troska

Złapała mnie migrena. Jest mi niedobrze. Ból głowy jest nie do zniesienia. Jest mi wszystko obojętne. Obojętne, czy dzieci w ogóle coś zjedzą. Obojętne, czy są ogarnięte. Obojętne, czy pójdą spać. Nie mam na to siły. Chce mi się tylko spać. Boli mnie głowa. Wymiotuję. Kładę się z powrotem do łóżka. Przychodzi mój syn. Mamusiu zrobić Ci może ziołowej herbatki? Tak, poproszę. Całuje mnie w głowę i mocno przytula. Zasypiam.

 

Złość

Jesteśmy w sklepie. Cel naszej wizyty: zakup zabawki na urodziny kolegi. Oczywiście pada seria pytań: a kupisz mi to? a może to? tylko coś malutkiego! Proszę mamuś! Po 10 takich pytaniach stanowczo przypominam, że ustaliliśmy wcześniej, że nie kupujemy żadnej zabawki dla niego, tylko dla kolegi na prezent urodzinowy. Zaczyna się histeria. Podnosi głos. Jest zły. Nie pomagają żadne argumenty. Oznajmiam, że od początku było jasne, że nic nie kupujemy i idę z wybranym prezentem do kasy. Ciągnie mnie za nogawkę i zalewa się łzami. Płacę. On próbuje mi wcisnąć zabawkę i nadal błagalnie prosi. Czym jeszcze bardziej mnie denerwuje. Burczy coś pod nosem zezłoszczony. Nie mam już argumentów. Zapłaciłam. Wychodzę ze sklepu. Zezłoszczona. Ile razy można tłumaczyć. Wybiega z płaczem. Jestem gotowa odjechać bez niego. Wsiada bez słowa. Rozhisteryzowany.

 

Smutek

Wracamy z urlopu. Niestety czeka nas mało przyjemna informacja. W czasie naszego wyjazdy zginęła nasza kotka Pinka. Nieźle się do tego kociaka przyzwyczailiśmy. Żegnaliśmy ją, gdy rankiem opuszczaliśmy dom. Witała nas kiedy wracaliśmy  do domu. Kręciła się zawsze pod nogami, gdy spędzaliśmy czas na własnym podwórko. Była częścią naszego domu. W trakcie wyjazdy mój syn wielokrotnie podkreślał, jak bardzo za nią tęskni. Więc i mnie ta informacja trochę zasmuciła, bo naprawdę się do tego kociaka przyzwyczailiśmy. I gdy ogarniałam wieczorem stertę prania i próbowałam doprowadzić do porządku dom, mój mąż zwrócił się do mnie z prośbą, bym poszła do sypialni. Leżał na łóżko i rzewnie płakał. Wiedziałam od razu dlaczego. Teraz to do niego dotarło. Że naszego kota już nie ma i nie będzie. Że już nie będzie się kręcił pod nogami. Że już nie będzie mruczał i nie będzie go można pogłaskać. Pocieszam go. Rozkleił się totalnie. Jest mi go tak żal. Płaczę razem z nim.

 

Radość

Wracam do domu. Zamiast po 6, zjawiam się po 8 godzinach  pracy. Zmęczona, bardzo zmęczona. Miałam bardzo kiepski dzień. Naprawdę kiepski.  Mam dosyć. Serdecznie dosyć. Otwieram drzwi. I na sam widok już mi lepiej, bo witają mnie dwie uśmiechnięte od ucha do ucha buzie i okrzyki “mama! mama!”. Malutkie rączki wiszą na mojej szyi, drugie mnie obejmują. Nie ma nic cudowniejszego.  Czysta, dziecięca radość.

 

Duma

Występy pierwszoklasistów, z podziałem na role. Uczymy się razem wierszyka. Wiele wieczorów powtarzamy zwroty. Żeby lepiej zapamiętał wersy, pokazuję mu pewne triki schematyczne. Ćwiczymy przez kolejny tydzień. Teraz to nawet ja potrafię recytować wiersz Brzechwy. Dzień występu. Wiem, że zjada go trema. Ale to chyba ja stresuję się bardziej niż on. Wychodzi na scenę. Pięknie recytuje. Uff udało NAM się. Moje dziecko nie dostało najdłuższego kawałka do wyrecytowania, ale jestem z niego ogromnie dumna. Wiem jaki postęp zrobił. Pamiętam jeszcze jego występ z przedszkola, gdy w połowie przedstawienia obrócił się tyłem do widzów. I tak występował do końca przedstawienia.

 

Bezsilność

Siedzę cały dzień z dzieciakami w domu. Zęby muszą w końcu kiedyś wyjść. Padło na dzisiaj. Jęczenie i marudzenie. Ból zęba bywa nieznośny – same wiecie. A do tego ta przepiękna, motywująca pogoda. Pochmurnie i deszczowo. W podobnym nastroju jest mój starszak. Wszędzie czarne chmury. Co 10 minut draka o jakąś zabawkę. Co 10 minut płacz. Siadamy do obiadu. Znowu draka o jakaś pieprzoną, plastikową łyżeczkę. Daje drugą plastikową łyżeczkę. W tym samym kolorze. Dostaję nią w łeb. Po 3 takich godzinach chodzę sama niczym tykająca bomba. Nie mam już siły na tłumaczenie i proszenie. A już w ogóle na rozwiązywanie konfliktów. Niech ten dzień się już skończy. Wychodzimy – 3 tykające bomby na spacerze.

 

Czy macierzyństwo jest słodkie?

Owszem jest. Bo żadnej miłości nie da się porównać do miłości własnego dziecka. Bo nie ma na świecie nic cenniejszego niż uśmiech Twojego dziecka. Bo dzieci dostarczają nam tyle pozytywnych emocji, co nikt inny na tym świecie. Ale słodkiemu macierzyństwu towarzyszy również szereg innych emocji. Tych mniej słodkich.

 

Rodzina to ludzie, a tam gdzie ludzie, tam są emocje!

Rodzina daje nam schronienie przed całym światem,
ale zabiera też swobodę bycia wolnym niczym ptak.
Rodzina daje nam siłę i odwagę do działania,
ale generuje też mnóstwo obowiązków.
Rodzina to miłość, bliskość i zaufanie,
ale także przepychanki i zrezygnowanie.
Rodzina to wspólny czas, śmiechy i zabawy,
ale również pyskowanie, obrażanie i przepraszanie.
Rodzina to troska o drugiego człowieka,
ale i bezustanne tłumaczenie i ogromne zmęczenie.
Rodzina to poczucie bezpieczeństwa,
ale także kłótnie, upominanie i wrzaski.
Rodzina to ludzie którzy bezgranicznie się kochają,
ale to również ciągły brak czasu dla siebie.

 

Bez jednych emocji, nie byłoby tych drugich. Na szczęście natura sprytnie to wymyśliła, bo mimo wielu przeciwności i tak nie ma na świecie piękniejszego uczucia, niż bycie mamą.

 

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *