“Słowem nie tylko można zranić, ale i zabić” – to słowa mamy 16-letniej Julii z Lubina, która we wrześniu tego roku popełniła samobójstwo. Ta informacje obiegła raptem całą Polskę i większość z nas zdążyła już o niej zapomnieć.
Samobójstwo Julii – dziewczyny która nie widziała już dla siebie wyjścia, nie widziała dalej sensu życia i to w tak młodym wieku… – poruszają mnie te historie bardzo, bo wiem, że z tym problemem boryka się spora liczba dzieci. Hejt.
Hejt to ocena.
To wsadzenie człowieka do pudełka, szufladkowanie go. Bo ktoś jest inny, bo ktoś inaczej myśli, bo ktoś inaczej się ubiera, bo ktoś inaczej się zachowuje. Zawiedliśmy jako ludzie, zawiedliśmy naprawdę.
W dzisiejszym świecie liczą się dobre oceny, liczy się dobra praca, liczy się papier, który potwierdza Twoje kompetencje, liczy się, że coś realizujesz, coś robisz – nieważne co. Liczy się to, jak jesteś ubrany, w jakim domu mieszkasz, co mówisz i jak się prezentujesz – na tej podstawie większość ludzi wyciąga swoje wnioski i Cię osądza, na podstawie papierków, cyferek, wypowiedzianych słów.
I przykre w dzisiejszym świecie jest to, że liczy się tak wiele, a nie liczy się wcale człowiek, człowiek schowany często za maską człowieczeństwa, osoba lub co gorsza dziecko, które nie może być sobą, bo komuś to przeszkadza. Liczy się fasada, a nie liczą się uczucia człowieka.
Niestety widzę tu pewne zjawisko…
Jako dorośli sami bardzo często oceniamy innych i wylewamy kołomyje na osoby z naszego otoczenia, nie bacząc na to, że słuchają tego nasze dzieci i uczą się – uczą się braku poszanowania dla odmienności, braku tolerancji, krytykowania. Problem hejtu to nie jest problem dzieci, to problem nas dorosłych, to problem naszego społeczeństwa. Nie wszystkie troski, które leżą człowiekowi lub dziecku na sercu zostają wypowiedziane na głos, a nawet jeżeli zostaną wypowiedziane – jak w przypadku tej młodej dziewczyny, dlaczego ktoś potrafi być tak okrutny względem drugiego człowieka i jak zraniona musi być jego własna dusza, by zgotować drugiemu człowiekowi takie piekło na ziemi…
Za każdym razem, kiedy czytam taką historię jak ta o Julii, to porusza mnie ona dogłębnie, bo nie chciałabym, żeby moje dziecko w TAKIM świecie żyło i nie chciałabym, by kiedykolwiek musiało być w podobnej sytuacji.
Na koniec zostawiam Wam filmik, który pokazuje jak radzić sobie z hejtem, warto obejrzeć go z dziećmi i warto wyciągnąć z niego wnioski także dla siebie, bo nas dorosłych niestety też nikt nie uczył, jak reagować na hejt: