Świat się nie zatrzymał… [Powódź 2024]
Na pewnych krańcach Polski ludzie stracili wszystko. Stracili swój dom, bezpieczną przystań, stabilność codzienności, spokój ducha, a wielu spośród nich, swój cały dorobek życia. Czekają w niepewności aż woda ustąpi, aż pozwoli oszacować szkody, które wyrządziła i pozwoli się przekonać, czy jest do czego wracać.
Na innym krańcu Polski ktoś publikuje zdjęcia z urlopu w Grecji, gdzie największym problemem jest natłok turystów na leżakach i mało smaczne śniadanie. Na jeszcze innym krańcu Polski influencer na Instagramie przedstawia najnowszą kolekcję ubrań z ZARY oferując swoim odbiorcom korzystne rabaty. Gdzieś w centrum Polski ktoś w kuchni smaży drobiowe kotlety i gotuje ziemniaki, by za moment usiąść przy stole do obiadu z całą rodziną. Życie w tych domach toczy się dalej swoim stałym rytmem.
Ale tam na południu Polski codzienność już nie jest codziennością, bo tam ktoś nawet nie ma gdzie ugotować obiadu, nie ma swojego łóżka, ani swojego kąta, a praca, urlop i dotychczasowe zmartwienia stały się mało istotne w obliczu tragedii, jaką został dotknięty.
Wydaje się, że życie jest bardzo niesprawiedliwe.
Bo jednych katastrofa powodzi dotkliwie sparaliżowała, a u innych życie toczy się dalej bez zmian. Świat się nie zatrzymał, pędzi dalej swoim rytmem. Tragedia nie dotknęła każdego i tylko Ci, którzy stanęli z nią twarzą w twarz, przestali na moment normalnie żyć.
Mimo wszystko, w wielu ludziach, którzy sami nie doświadczyli skutków powodzi, budzi się potrzeba niesienia pomocy tym, którzy jej naprawdę potrzebują. I to jest coś, co nas ludzi wyróżnia. Coś, co pozwala wierzyć, że jednak jest dużo dobra na tym świecie, pomimo tego, że dzieje się tak wiele zła.
Kiedy ludzie potrzebują pomocy, to nie wahamy się jej nieść – i to jest najpiękniejsza forma człowieczeństwa.