Wolność – wydaje nam się, że ją mamy. Czy aby jednak na pewno? Świat jest tolerancyjny. Podobno. Chodzę do pracy i nikt z tego powodu na mnie nie czyha.  Chodzę do kościoła i nikt mnie z tego powodu nie prześladuje. Jestem kobietą i mam w tym kraju swoje prawa. Mogę jasno wyrażać swoje zdanie, bo mam do tego prawo. Jesteśmy wolni, lecz jednak mimo wszystko żyjemy uwiązani w schematy zachowań i kanonów, nigdzie niespisanych regułach, które podobno obowiązują. Pewnie i tak, pytanie tylko kogo? Wolność. Wielu z nas nadal jej nie rozumie.

 

Problem zaczyna się już na etapie bycia mamą. Każdy wie, jaka powinna być dla swojego dziecka i czego temu dziecku potrzeba. Wydaje nam się, że na podstawie chwilowej obserwacji wiemy doskonale czego to dziecko chce, choć nikt nie zna tego dziecka tak dobrze jak jego własna matka, która spędza z nim 24/24h i która zna jego schematy zachowań do perfekcji. A jednak matki to grupa, która jest bardzo podatna na sugestie i uwagi innych, którzy wiedzą lepiej.

 

Żona. Wszyscy wiemy jaka ma być. A niech teściowa się dowie, że w niedzielę na obiad ugotowałaś ryż z sosem ze słoika to masz przerąbane albo jeżeli mąż przyjdzie w wymiętolonej koszuli do pracy. No czyja to wina? Chyba nie męża, no bo prasowanie to Twoja działka, albo? Brudne dziecko – to też Twoja działka. Przecież Twój mąż pracuje. Ty też, no ale co z tego?

 

Dziecko. Nie może być niegrzeczne. Ma przy stole siedzieć niczym wystrugany z drzewa Pinokio i najlepiej odzywać się  tylko, kiedy ktoś o coś zapyta. Dziecko, które biega po restauracji i nie słucha rodziców jest niegrzeczne, a nie nadpobudliwe, a zresztą – nikt matce nie dał na starcie pilota do sterowania tą “kukłą”, bo to w końcu żywy człowiek i nie da się go wytresować jak psa.

 

Styl życia. Rozwiedziona babka, która ma trójkę dzieci. Zostawiła faceta, zabrała mu rodzinę i stworzyła sobie inną, nową. To często powierzchowna opinia społeczeństwa, niestety bardzo często też błędna. Większość z nich nie wie, że ta żona codziennie była przez swojego kochanego męża obrażana i poniżana, a niejednokrotnie i bita. Deptana psychicznie przez wiele lat. Miłości dawno w tym związku nie było, był za to alkohol, wyjazdy służbowe, kochanki i wieczne pretensje. A potem poznała jego i postanowiła być szczęśliwa, czy zrobiła źle? Jej życie. Jej wybór. Jej szczęście.

 

Związki. Szczególnie te homoseksualne. W naszym katolickim świecie ich się nie toleruje, bo to nie jest normalne, albo? A ja się pytam, dlaczego tego nie zaakceptujemy? W końcu Bóg dał nam wolną wolę i każdy żyje tak jak uważa za słuszne. Dal mnie widok transwestytów, gejów, czy lesbijek nie jest codziennością, ALE na tym polega właśnie wolność. Ich życie, ich wybór, ich szczęście. Mnie też nikt nie prześladuje, że chodzę do kościoła i nie chciałabym, by to się zmieniło. Moje życie. Mój wybór. Ja to sobie bardzo cenię, dlaczego więc miałabym narzucać komuś moją wizję na życie? Na tym właśnie polega wolność. Każdy ma prawo żyć według własnych, miarodajnych dla siebie zasad.

 

Często mówimy o szacunku do drugiego człowieka.

O szacunku i tolerancji, ale niestety problem tkwi już w tych relacjach na najniższym szczeblu – na szczeblu codzienności. Bo nie potrafimy zaakceptować tego, że ktoś robi coś inaczej i żyje według własnych zasad. Teściowa wytyka błędy synowej, choć wychowywała dzieci w całkiem innych realiach. Babcia krytykuje nowocześnie urządzony salon, choć ona sama mieszkać w nim nie będzie. Krytykujemy osoby chodzące w podartych spodniach, zapominając o własnym odbiciu w lustrze. Nie potrafimy zaakceptować, że ktoś żyje samotnie w starej ruderze utrzymując się z polskiej mizernej pensji, choć za granicą miałby więcej żyjąc na socjalu. Przeszkadza nam fakt, że  znajomy remontuje łazienkę, choć ostatni remont był 5 lat temu. Drażni nas własne dziecko, bo chce wyglądać tak, a nie inaczej. Ktoś kupił najnowszy model Audi i skąd on wziął tyle kasy? Kobieta w wieku 40 lat strzeliła sobie fryzurę na punka i chyba totalnie jej odbiło. Facet z 50-siątką na karku strzelił sobie dziarę na plecach, a przecież to już nie wypada. Ktoś jest za gruby, za chudy, za pyskaty, za mądry…

 

Mamy strasznie dużo do powiedzenia…

na temat tego, jak żyją inni, czego nie powinni robić i co mogliby zrobić lepiej. Ale wiecie co? Na tym polega właśnie wolność. Wolność wyboru. Każdego cieszy w życiu co innego i każdy ma prawo żyć tak, by czuć się komfortowo. Dla jednych komfort to będzie willa z wypasionym basenem i ogrodem pełnym egzotycznych drzewek, dla innych skromny domek z ogródkiem warzywnym, jeszcze innego będzie cieszyć mieszkanie w bloku – bez ogrodu, z malutkim balkonikiem. Jednym szczęście daje praca, innym szczęście daje urlop. Jedni uwielbiają gotować, inni pisać. Jedni kochają płeć przeciwną, inni tę samą. Jedni ubierają się standardowo, inni extra-wagancko. Jedni lubią tatuaże, inni nie. Jedni żyją spokojnie, a inni na pełnej petardzie. Każdy ma inne wyobrażenie czym jest wolność i nierozerwalnie związane z nią szczęście. A po to żyjemy. Dla szczęścia, a nie spełniania oczekiwań innych.

 

Wolność.

Każdy ma prawo wyboru. Każdy ma prawo żyć po swojemu. Dla każdego szczęście będzie miało inny wymiar. Ale to jego życie, jego wybory i jego szczęście. Uszanujmy to, że ktoś inny ma inne przekonania niż my sami, ma inne preferencje seksualne niż my sami, ma inne poglądy życiowe, niż my sami, ma inne życie niż my sami. On ma po prostu swoje życie i tak jak Ty – ma prawo wyboru. Na tym polega prawdziwa wolność, na nie wsadzaniu życia ludzi w utarte schematy.

Aby być prawdziwie wolnym musisz innym dać prawo do swojego życia i żyć swoim życiem.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *