Widzimy co obecnie dzieje się w Europie – koronawirus. Śledząc jego rozprzestrzenianie się w wiadomościach, wiedzieliśmy przecież, że prędzej, czy później dotrze także do nas – do Polski. Nasz rząd podjął odpowiednie kroki mające zapobiec krytycznej sytuacji, która ma obecnie miejsce w innych krajach, ale nie wszystkim się to podoba. I pokazuje, że jest jeszcze jeden wirus, którym zainfekowane jest nasze społeczeństwo – Marudus pospolity.

 

Nawet w obecnej – tak przecież wyjątkowej sytuacji, nasze społeczeństwo najlepiej  potrafi jedno – narzekać. Bo do sklepu wpuszczają tylko po 3 osoby i co tak długo to trwa! Bo co te dzieci będą w domu robić przez te dwa tygodnie, przecież zanudzą się na śmierć! Bo nigdzie nie można kupić udek z kurczaka, które idealna Pani domu zaplanowała na jutro na obiad – była już w 4 sklepach, ale wszędzie pustki za ladą! Chyba nie muszę Wam mówić, że to po prostu żałosne. Zawsze źle. Przecież na chwilę obecną możemy chyba zrezygnować z własnej wygody i w miarę wygórowanego życia na rzecz dobra całego społeczeństwa. Ludzie – rozumne istoty, jednak jakby nie do końca rozumieją.

 

Narzekanie to cecha narodowa Polaków!

Obecna sytuacja bardzo idealnie pokazuje obraz naszego społeczeństwa – jesteśmy w narzekaniu po prostu nie do pobicia! Mieszkałam 6 lat za granicą i powiem Wam, że aż tylu skarg i zażaleń na życie się tam nie słyszy. Wiadomo, żyje się tam na pewno na lepszym poziomie i standard życia jest może nieco wyższy, ale biednej i średniej klasy też nie brakuje. A mimo tego mam wrażenie, że Niemcy mają bardziej pozytywne nastawienie do świata i aż tyle rzeczy im nie przeszkadza, co nam Polakom. Po prostu cieszą się życiem.

 

Obrazek z przeszłości, który utkwił mi mocno w pamięci!

Powiem Wam, że z mojego dzieciństwa zapadła mi w pamięci pewna para staruszków. Byli małżeństwem i wpadli do mojej babci w odwiedziny. Wiecie, co mi jako dziecku nie uszło uwagi? Oni byli inni niż dotychczasowi, znani mi przyjaciele mojej babci.

Co ich wyróżniało? Nie narzekali. Byli uśmiechnięci i nieśli ze sobą pozytywną energię, dzieląc się swoimi doświadczeniami. Zostali głęboko w mojej pamięci, bo odebrałam ich bardzo pozytywnie i miałam wrażenie, że swoją obecnością stworzyli wtedy taką pozytywną atmosferę, w tym pełnym zmartwień i trosk, codziennym życiu mojej babci.

 

Mnie już wtedy jako dziecko zastanawiało , dlaczego tak jest?

Dlaczego oni są inni? Bo kiedy do mojej babci wpadały inne starsze Panie, głównym tematem rozmów było narzekanie. Że kręgosłup boli. Że tabletki przeciwbólowe za drogie. Że pogoda nie taka, jaka miała być. Że głowa boli. Ze mąż za dużo wypił. Że krowa za chuda… A to starsze małżeństwo? Przecież byli w tym samym wieku, co cała reszta i było jasne, że borykają się z tymi samymi problemami, a mimo tego nie skupiali na nich swojej uwagi. To była ta drobna, a jednak wielka różnica. Oni dostrzegali pozytywne aspekty życia. Skupiali się na tym co dobre, a nie na tym, co złe.

 

I tak jest właśnie z nami Polakami – zbyt często skupiamy się na tym, co złe.

Biadolenie – w tym jesteśmy naprawdę dobrzy. Niestety marudzenie z czasem może stać się formą nawyku, bo koncentrując się na tym co złe, z czasem automatycznie przestajemy dostrzegać pozytywne rzeczy. A skoro już narzekamy, to zasadnicze pytanie brzmi: CO CHCESZ Z TYM ZROBIĆ? No właśnie, większość osób narzekających nic nie robi, tylko….narzeka wciąż nadal.

Jeżeli od roku czasu narzekasz na fatalne warunki pracy, to dlaczego jej nie zmienisz? Tak wiem – już słyszę, jak argumentujesz, bo to nie jest takie łatwe, bo to się łatwo gada… tysiące wymówek, ale zero decyzji! Jeżeli uważasz, że źle wyglądasz, to dlaczego siedzisz wieczorem na kanapie i zajadasz  się kalorycznymi chipsami, które wcześnie sama sobie kupiłaś? Tysiące wymówek. Od miesiąca chcesz iść biegać, ale nie masz stroju, nie masz odpowiednich butów, wieczorem jest zbyt ciemno, nie masz na to czasu i w ogóle, wymówek końca nie ma.

 

Wiele sytuacji możemy zmieniać, ale nie zmieniamy.

Wolimy narzekać. Tak jak w obecnej sytuacji. Możemy narzekać, że musimy siedzieć dwa tygodnie w domu albo podejść do tego pozytywnie – w końcu bez spiny będziesz miała możliwość pogrania z dzieciakami w planszówki, poleniuchujesz z nimi rankiem w łózku, pobawicie się ciastoliną, poczytacie zaległe książki. Bez gonienia do zadania domowego. Bez gonienia do łazienki. Bez gonienia do łóżka. Możecie nadgonić rzeczywistość, za którą tak ciężko czasami nadążyć. Można inaczej? Można.

 

Narzekanie jest niestety równie zaraźliwe jak wirus!

I zarażamy się nim nieświadomie. Im więcej narzekania słuchamy, tym gorszy stan naszej psychiki! Można od czasu do czasu ponarzekać! Ale to przestaje być fajne, gdy jest stałym i jedynym punktem naszego życia, na którym bazują nasze wypowiedzi. A spędzanie czasu z osobą narzekającą jest na dłuższą metę meczące, bo obciąża niepotrzebnie naszą psychikę. Zamiast skupiać się na pozytywach, zaczynamy się zastanawiać, czy naprawdę ten świat jest aż taki zły?

 

Jedna mała zmiana!

A wystarczy jedna niewielka zmiana, aby zmienić swój sposób myślenia – negatywnego myślenia. Spisz na kartce lub pomyśl wieczorem o 3 miłych rzeczach, które spotkały Cię danego dnia. Za co jesteś wdzięczna/wdzięczny? Na co dzień spotyka nas bowiem wiele dobrych rzeczy, o których po prostu zbyt szybko zapominamy. To dobry nawyk nie tylko dla Ciebie, ale również dla Twojego dziecka. Naucz je refleksji i pozytywnego postrzegania świata – pisałam o tym w tym artykule: Refleksja – czy Twoje dziecko wie, co to takiego?

 

W obecnej sytuacji życzę Wam jednego – mniej marudzenia i dostrzegania pozytywnych aspektów tej trudnej sytuacji. Trzymajcie się zdrowo!

 

 

2 komentarze

  1. Great article – I think you have good information and advice for everyone. Perhaps people here in America are much like you Poles when it comes to complaining. However I have found almost all Poles/Silesians that I have known to be very much the opposite – very upbeat & positive. Be careful and stay well my friends.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *