Kierownik mojego działu zniknął z pracy z dnia na dzień. Bez ostrzeżenia. Na dwa miesiące. Wrócił i w bardzo fajny sposób zakomunikował naszemu zespołowi, dlaczego z jego strony padła decyzja o tak nagłym zniknięciu i to jeszcze na tak długi czas. Zaczął od prostego stwierdzenia – “Nie byłem sobą. Nie poznawałem sam siebie.”
“Lubię zarządzanie projektem, a moją rolą jest koordynowanie i zarządzanie całym zespołem pracującym nad realizacją projektu. Zawsze byłem wyrozumiały, komunikatywny, cierpliwi i starałem się dla każdego znaleźć czas. Jednak natłok obowiązków oraz związana z tym presja czasowa sprawiły, że stałem się człowiekiem, którego ja sam nie poznawałem. Nie byłem sobą i musiałem zrobić ostre cięcie, by znów wrócić do swoich korzeni. By znów stać się tym kierownikiem, którym kiedyś byłem i którym chcę dla Was być.”
Jego otwartość zostało bardzo pozytywnie odebrana w zespole.
Chyba wszyscy, którzy choć raz pracowali pod presją czasu doskonale rozumieli tę sytuację. Ale jego wyznanie sprawiło, że zaczęłam się głębiej zastanawiać nad sobą. Nad moją rolą jaką mam w rodzinie, – nad rolą mamy. I niestety, ale muszę powiedzieć, że w wielu przypadkach mam podobnie. Jestem z natury dobrym człowiekiem, chcę być fajną mamą, chcę być dla moich dzieci przykładem, chcę mieć dla nich czas i okazywać im zrozumienie, chcę być dla nich drogowskazem na ich życiowej drodze, być dla nich wsparciem.
A jednak bardzo często właśnie taką mamą nie jestem.
Bardzo często za to jestem mamą, która – podobnie jak mój kierownik – sama nie poznaje siebie. Brak mi cierpliwości, niejednokrotnie i czasu, a tym samym zrozumienia dla moich dzieci. Daję im karę, mówię podniesionym głosem, nie okazuję zrozumienia, jestem poirytowana, a czasami mam ochotę usiąść i płakać z bezsilności. Ta bezsilność wynika dokładnie z tego samego – z przepracowania, nadmiaru obowiązków i braku czasu dla samej siebie. Wiem, że wiele z Was ma takie same odczucia.
Codzienność życia rodzinnego bywa trudna.
Ogarnianie domu, gotowanie, sprzątanie, nieplanowane choroby, wspomaganie dzieci w szkolnych obowiązkach, zajęcia dodatkowe, zarwane nocki i wszelkie nieprzewidziane sytuacje powodują, że nie znajdujemy czasu dla siebie samych. A kiedy brak nam chwili sam na sam, zaczynamy odczuwać frustrację i niejednokrotnie ta frustracja odbija się nie tylko na nas samych ale i na osobach, które z nami obcują.
Czasami też najlepiej wzięłabym 2 miesięczny urlop i zrobiła sobie reset głowy.
Ale jak wiecie, to se ne da! Tak niestety wygląda życie, czasami mam okres i fazy, kiedy znajduję czas dla siebie i jest w tym całym macierzyństwie i byciu kobietą równowaga, ale bywają też te trudne chwile , kiedy mam wrażenie, że jestem chomikiem biegającym w kołowrotku. Wiem jednak, że to tylko stan, który za chwilę minie i znów wrócę do stanu równowagi.
Więc chciałam Ci tylko droga MAMO po drugiej stronie ekranu powiedzieć, żebyś wiedziała, że ten chwilowy trudny stan nie będzie trwał wiecznie i jeszcze usiądziesz z kubkiem herbaty w ręce i z odrobiną spokoju w tle =)
Trzymajcie się ciepło! Byle do wiosny… a dni już coraz dłuższe!