Kiedy moje dwa diabelskie aniołki smacznie już śpią, ja wychodzę na ogród i delektuję się CISZĄ. Nie ma koło mnie ani męża, ani dzieci. Nikt nic ode mnie nie chce. Nikt nie zadaje pytań. Tylko ja i CISZA. Czy Wy też tak bardzo za nią tęsknicie? Za odrobinką spokoju?
Mając dwójkę dzieci, doceniam ją coraz bardziej. Niektórym może to wydawać się dziwne, ale każda matka doskonale wie, co mam na myśli. Bo każda z nich w głębi serca marzy o odrobinie spokoju w tym codziennym galimatiasie.
Rysunek mojego syna.
Ostatnio wpadł mi w ręce jeden rysunek mojego syna, który przedstawiał nieco dziwny obiekt. Wiecie, że dorośli postrzegają świat całkiem innymi oczami niż dzieci, typu – tam gdzie one widzą delfiny, my mamy już jakieś wizje seksualne. Mi osobiście rysunek mojego dziecka przypominał jakiś kopułowaty statek na podnóżkach, więc stwierdziłam, że nim palnę jakąś gafę, po prostu spytam go bezpośrednio, co przedstawia jego rysunek, bo bardzo mi się podoba.
No jak to co mamo?
To jest taki pokój. Pokój ciszy!
Uuuu. Teraz to dopiero mi się ten rysunek zaczął podobać.
No właśnie o takim marzę – odpowiedziałam.
A później doszłam do wniosku, że Państwo powinno wydać ustawę nakazującą obowiązkową budowę takiego pokoju w każdym domu/bloku, który będzie służył nam matkom do regeneracji naszej przytłoczonej codziennością psychiki. Pokój, w którym można się zresetować i pomyśleć o czymkolwiek bez bycia bombardowaną setkami zdań, zapytań i próśb.
Macierzyństwo jest cudowne.
Wcale temu nie przeczę. Ale trzeba też dodać, że nie jest łatwe. I jeżeli przebywając z Twoimi dziećmi cały weekend 24h/dobę masz ich już serdecznie dość – TO JEST NORMALNE.
Jeżeli wychodzisz bez słowa zostawiając męża z dziećmi w domu, bo najprostsze pytania wyprowadzają Cię kompletnie z równowagi – TO JEST NORMALNE.
Jeżeli zamykasz się wieczorem w łazience, zostawiając za drzwiami od rana kłócące się rodzeństwo i jest Ci obojętne, czy się dogadają czy się pozabijają – TO JEST NORMALNE.
NIENORMALNE byłoby udawanie, że wychowywanie dzieci jest łatwe i bezproblemowe. Każda z nas od czasu do czasu przekracza pewną granicę, granicę swojej wytrzymałości. A póki rząd nie wyda ustawy o przysługującym każdej matce pokoju ciszy, nie pozostaje nam nic innego, jak wychodzić bez słowa z domu lub zamykać się w łazience.
Opcjonalnie polecam również wyjście z innymi matkami na piwo i ponarzekanie we wspólnym gronie. Sprawdzone. Pomaga =]