Tej zimy przeziębienia omijały nas wielkim łukiem i w naszym domu borykaliśmy się tylko z lekkim katarem. Może dlatego, że mamy na to swoje  sprawdzone sposoby? Dieta wspomagająca odporność – na pewno dużo na ten temat czytaliście. Ja zdradzę Wam jak to wygląda od strony praktycznej w naszym domu.

 

Jestem tego zdania, że lepiej zapobiegać, niż leczyć i gdyby gotowanie zbilansowanych posiłków było takie łatwe i nie wymagało tyle czasu, pewnie bym na tym poprzestała, niestety wiemy wszyscy jak to wygląda z dziećmi i czasem, szczególnie teraz w dobie lekcji online. Jak więc dbamy o nasze zdrowie?

 

1. Cynamon

Cynamon – jedna z najstarszych przypraw świata o intensywnym smaku i aromacie, ceniona szczególnie w okresie Świąt Bożego Narodzenia. Ma ona korzystny wpływ na zdrowie i zapobiega infekcjom i dlatego warto sięgać po cynamon częściej.W domu wykorzystujemy go najczęściej tak:

  • cynamon mielony dodajemy do szarlotki (uwielbiam, w połączeniu z gałką lodów najlepszy deser zimowo-jesienny)
  • laskę cynamonu dodajemy do herbaty (zazwyczaj tylko polówkę laski, bo cała ma dla mnie zbyt intensywny smak)
  • cynamonem mielonym posypuję czasami piankę na kawie
  • deser z jabłkami i cynamonem – płatki ryżowe błyskawiczne (określane też jako płatki z ryżu białego) gotuję na mleku, dodaje szczyptę soli oraz odrobinę masła, podaje z tartym jabłkiem i posypanym cynamonem

UWAGA: kobiety w ciąży nie powinny spożywać cynamonu w dużych ilościach!

 

2. Miód

Najlepiej z okolicznej pasieki, my obecnie spożywamy rzepakowy, a także miód z mniszka lekarskiego (moja mama zaopatruje nas co roku). Ale do wybory mamy szeroki zakres miodów: akacjowy, spadziowy, lipowy, kwiatowy, gryczany, wrzosowy. Miody mają to do siebie, że posiadają wiele cennych właściwości leczniczych i detoksykacyjnych.

Ja podaję go dzieciom na łyżeczce, ale także w herbacie. Jednak należy mieć na uwadze, że herbata  powinna być wystudzona, bowiem dodawanie miodu do gorących napoi sprawia, że miód traci swoje właściwości. Żeby miód łatwiej się rozpuścił można go dodać do letniej wody wieczorem i zamieszać. Rano powinien być już rozpuszczony.

Rozpuszczony miód w takiej postaci dodaję do soku pomarańczowego (o tym w dalszej części wpisu). Często dodaję go także do ciepłego mleka lub dressingu (przepis tutaj).

Miód najlepiej przechowywać w szczelnym, szklanym opakowaniu, ciemnym miejscu i temperaturze 10-15oC.

3. Goździki

A dokładniej herbata z goździkami, cytryną i miodem. Goździki to aromatyczna przyprawa, która także kojarzy nam się głównie ze świętami Bożego Narodzenia. Te wysuszone, nierozwinięte pąki kwiatowe drzewa goździkowego mają charakterystyczny zapach i piekąco słodki smak.

Goździki wykazują działanie przeciwbólowe, przeciwzapalne, antybakteryjne, przeciwpasożytnicze oraz przeciwgrzybicze. Niektóre źródła podają, że są również skuteczną bronią przeciwko wirusom. A co może niejednego zainteresować – zmniejszają ilość gazów, poprawiają pracę jelit i zapobiegają zaparciom. Podobno spożywanie sproszkowanych goździków to dobry sposób na pozbycie się problemów trawiennych, a wiadomo jak to zimą wygląda z naszą wagą.

My najbardziej lubimy goździki pływające w herbacie – wrzucamy około 4-5 goździków na dzbanek herbaty. Ale za niedługo zacznie się sezon pieczenia świątecznych ciasteczek, a w tych mielonych goździków także nie może zabraknąć.

 

 

4. Len

Zapomniana dobroć naszych babć. Substancje o działaniu leczniczym występujące w surowcach lnu to m.in. kwasy organiczne, sole mineralne, fitosterole oraz witamina E. O wyjątkowych zaletach lnu dla zdrowia decydują jego nasiona, tzw. siemię lniane. Len przeciwdziała zaparciom, obniża poziom cukru we krwi i  wspomaga pozbycie się zbędnych kilogramów – takie efekty uboczne lubię 😉  Jest więc niczym naturalna apteka dla naszego układu pokarmowego, a ten ogrywa istotną rolę w prawidłowym funkcjonowaniu układu immunologicznego. Len kupuję w aptece i wykorzystuję go następująco:

  • dodaję łyżkę mielonego lnu do płatków śniadaniowych
  • dodaję pół łyżeczki mielonego lnu do koktajli
  • dodaję zmielone siemię lniane do ciastek i babeczek

Podobnie jak inne źródła błonnika, zmielony len należy popijać dużą ilością wody lub innych płynów – to automatycznie mobilizuje mnie więc do picia większej ilości wody.

 

4. Witamina D

Witamina D zapobiega nadciśnieniu, chorobom serca, alergii, anemii oraz cukrzycy. Ale, co bardzo istotne – chroni człowieka przed depresją, chorobą Alzheimera oraz otępieniem. Witaminę D możemy czerpać głownie ze słońca, a niestety tej mamy o wiele za mało w okresie zimowym, kiedy słońce pojawia się na niebie sporadycznie. Dlatego tutaj wspieramy się suplementacją prosto z apteki.

 

5. Witamina C

Raz w tygodniu – najczęściej w sobotę lub niedzielę – pijemy świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy. Prawdziwy, smaczny sok z pomarańczy, a nie z kartonika. Do tego dodaję rozpuszczony w wodzie miód. Wiem – pomarańcze nie są najtańsze, ale skoro stać Cię na kupowanie słodyczy, które nie mają kompletnie żadnych wartości odżywczych, to stać Cię chyba też na kupienie czegoś bardziej pożywnego. Na rodzinę 4-osobową wychodzi 4-5 pomarańczy.

No i ogórki konserwowe. Tych u nas nigdy za wiele, a ponieważ pomidory i zielone ogórki mają nijaki smak teraz w zimie, te konserwowe są bardzo fajna alternatywą.

Dla nas w domu porcja witamin to także talerz z owocami położony na stole – gdy go przygotujesz owoce znikną same.

 

6. Ryby – kwasy omega-3

Nienasycone kwasy tłuszczowe powinny na stałe zagościć w naszej diecie, ale nasza polska dieta jakoś rzadko przewiduje ryby. Jemy je zbyt rzadko, ale lepiej jeść rzadko niż wcale. Ryby na naszym rodzinnym stole:

  • od czasu do czasu na śniadanie w weekend kupujemy wędzoną makrelę – i o dziwo, moje dzieci uwielbiają
  • w piątki przyrządzam prawdziwą rybę (nie paluszki rybne!) – najczęściej dorsza, przykrytego brokułami (lub innym warzywami) pod sosem śmietankowym (rybę posolić i popieprzyć, ułożyć w żaroodpornym naczyniu, na to lekko przegotowane kawałki brokuła, na wierz sos śmietankowy, posypujemy czerwoną papryką mieloną)

 

7. Płatki śniadaniowe z dodatkami

Pożywne i pełnowartościowe śniadanie nie tylko dodaje energii na resztę dnia, ale może także pomóc wzmocnić układ odpornościowy. U nas najczęściej na stole lądują płatki owsiane, które są źródłem wielu cennych składników odżywczych. Dla mnie i moich dzieci to bardzo wartościowe śniadanie, bo mogę dodać co lubię, a co najważniejsze zazwyczaj są to wartościowe dodatki jak dobroczynny len, witaminy w formie owoców (banany, jabłka lub suszoną żurawinę), nasiona Chia oraz orzechy włoskie lub orzechy nerkowca. Czasami odrobinę mielonego cynamonu.

8. Woda/Herbata

Choć na pierwszy rzut oka wydaje się, że woda nijak ma się do naszej odporności, to jednak ma i to całkiem uzasadnione. Picie dużej ilości wody jest bardzo ważne właśnie teraz w okresie jesienno-zimowym dlatego, że ogrzewane powietrze wysusza błony śluzowe w nosie i gardle. Błony śluzowe stanowią barierę dla wirusów i bakterii, a te mogą się bezproblemowo rozprzestrzenić, kiedy błony śluzowe są wysuszone. Ale, że sama woda zimą średnio smakuje, gotuję często orzeźwiające kompoty (najczęściej jabłkowe) i pijemy herbatę.

9. Czosnek

Jest zabójczym środkiem bakteriobójczym, ale też zabójczym środkiem dla naszego oddechu. Także nie korzystamy zbyt często z jego dobrodziejstw. Dodaję odrobinkę mielonego czosnku do sosu pomidorowego, a sporadycznie w weekendy nacieramy nim delikatnie grzanki.

10. Koktajle

Nie wiem, czy moje dzieci zniosłyby zielony koktajl, dlatego najczęściej przygotowuję te na bazie mleka i owoców, czy to banana, truskawek albo malin z dodatkiem siemienia lnianego. Czasami dodaje kurkumę, która ma wiele właściwości prozdrowotnych. Zawsze to odpowiednia porcja witamin, którą dzieci zresztą uwielbiają!

 

11. Ruch

Nie można go jeść, ale zażywać. Regularna aktywność fizyczna podnosi naszą odporność. I nie chodzi o wyczynowe rzeczy, ale o zwykły codzienny spacer. Nie zawsze nam się to udaje, ale jeżeli nie mamy możliwości wyjścia na spacer to włączamy ZUMBĘ dla dzieci i szalejemy przed ekranem. Warto w ten sposób zadbać o swoje samopoczucie psychiczne, ale także odrobinę ruchu dla dzieci, którego w dobie lekcji on-line na pewno im brakuje.

 

Czy nie będziemy chorować wcale?

Zdaję sobie sprawę, że mimo wszystko może nas dopaść jakieś choróbsko, ale na tym polega tez uodparnianie się organizmu. Niemniej jednak warto dbać o dostarczanie organizmowi odpowiednich składników odżywczych i zapobiegać rozprzestrzenianiu się w organizmie wirusów i bakterii.

 

Trzymajcie się zdrowo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *