W tym roku ze względu na sytuację nadal panującej pandemii COVID-19 postanowiliśmy nie wybierać się za granice naszego kraju i spędziliśmy urlop w Polsce. Cel? Szklarska Poręba z noclegiem w Aparthotel Czarny Kamień Resort & SPA – położonym w bardzo malowniczej okolicy tej miejscowości. W porównaniu do naszego zeszłorocznego urlopu w Osadzie Śnieżka w Łomnicy, jest to teren zapewniający również sporo atrakcji dla dzieci, jednak znacznie bardziej górzysty. Zasadnicze pytanie brzmi więc: czy nasze dzieci chętnie się wspinały?
Oczywiście. Oczywiście, że nie. Wiecie – ja wychodzę z założenia, że w góry jedziemy też w jakimś sensie, żeby sobie po nich pochodzić. Zdawałam sobie sprawę, że z 2,5- latką nasze możliwości będą mocno ograniczone i rzeczywiście osiągnęliśmy tylko jeden szczy!!!! Ale o nim napomknę Wam na samym końcu wpisu. Ładnych tras i szlaków tu naprawdę nie brakuje , ale my z dziećmi nie podejmowaliśmy zbytniego ryzyka.
Co wiec robiliśmy w Szklarskiej Porębie?
1. Odwiedziliśmy Dom Gerharta i Carla Hauptmannów, to wiejski domek, który był rodzinną ostoją, jak i miejscem pracy twórczej dwóch wybitnych pisarzy, braci – Carla i Gerharta Hauptmanów. Jak się domyślacie, było to coś dla rodziców i dla dzieci średnio ciekawe.
Jednak zdecydowaliśmy się na zwiedzanie, ponieważ tuż za budynkiem mieściło się wejście do naszej drugie atrakcji:
2. Ogród Ducha Gór – to miejsce naprawdę urokliwe, na obszarze ok. 4,5 ha zaprojektowano ponad kilometr przyrodniczych ścieżek górskich, które prowadzą zwiedzających szlakiem najciekawszych okazów flory parkowej. Znajdziecie tu spokój i ciszę, a dzieci będą zachwycone małymi tematycznymi domkami, znajdującymi się przy ścieżkach. Tu nie było tłumów, co bardzo sobie cenię. Ceny i godziny otwarcia znajdziecie tutaj
3. Trollandia – przepiękny park linowy o rożnych poziomach trudności. Nasz 8 latek skorzystał z najłatwiejszego poziomu “Trollinkowo” i to już wprawiło go w zachwyt – zaletą tej opcji była nielimitowana możliwość przejść, w pozostałych płaciło się natomiast określoną kwotę za jedno przejście. A powiem Wam, że poziom najtrudniejszy zapierał mi samej dech w piersiach i jestem pełna podziwu dla dzieci, które balansowały na tych wysokościach. Totalna adrenalina. No ale człowiek lubi wyzwania i tak ostatniego dnia nasz syn nabrał odwagi i stwierdził, że pokona trasę “Dzielnego Skrzata”. I wiecie co? Dawno nie widziałam takiego blasku zachwyty w jego oczach. Miejsce gdzie na pewno trzeba się wybrać z dziećmi będąc w Szklarskiej Porębie, szczegóły tutaj.
4. Alpine Coaster – tuż obok Trollandii znajdziecie tor saneczkowy, totalna frajda dla dzieci i dla dorosłych. Przejazd od osoby 12 zł. Finalnie można było zakupić pamiątkowe zdjecia robione na trasie toru. Cena zdjęcia 10×15 – 15 zł. Nie chcecie widzieć mojej miny 🙂
5. Piaskownica w Centrum – idealna opcja, gdy jeden z rodziców chce pochodzić po straganach, a drugi zasiąść w leżaku z muzyką w tle, zaś dziecko usadowione jest w ogromnej piaskownicy, wyposażonej w całe mnóstwo zabawek. Obok piaskownicy tradycyjne tatuaże i zaplatanie kolorowych warkoczy. Piaskownica jest ogólnodostępna, bezpłatna.
Nawet rodzice trochę się zrelaksowali 🙂
6. Birk City – Wystawa Klocków LEGO, tysiące klocków zaprezentowane w bardzo ciekawy sposób, ponieważ częściowo nawiązują do tradycji tamtejszych okolic. Dzieciaki były zachwycone, tym bardziej, że przy wybranych stanowiskach można było sterować pojazdami, włączać/wyłączać światło, wywołać reakcję miauczenia u interaktywnego LEGO-kota, itp. Szczegóły znajdziecie tutaj.
7. Huta Szkła Kryształowego – jedyna huta w Polsce zajmująca się produkcją ręczna. Hutę zwiedza się z przewodnikiem, który bardzo ciekawie opowiada, niestety matka z tych opowiadań dosłyszała tylko 1/3, natomiast 2/3 czasu spędziła na uspokajaniu dziecka i zaspokajaniu potrzeb “piciu” i “am”. Więcej szczegółów znajdziecie tutaj.
Wielką zaleta zwiedzania jest, iż trasa z przewodnikiem biegnie wzdłuż prawdziwej linii produkcji, czyli nie mamy tu do czynienia z rekwizytami, ale prawdziwym obliczem pracy i ludźmi, którzy ja wykonują. Jedyny minus – wypalanie odbywa się w bardzo wysokich temperaturach, więc mało tego, że było tam dosyć gorąco, to niestety ale ze względu na Covid-19 musieliśmy się jeszcze męczyć w maseczkach.
Bardzo fajną opcją są dla dzieci warsztaty malowania na szkle, bo pomalowane szkło można zabrać jako pamiątkę do domu. Moje dziecko uparło się, żebym poszła razem z nim – oczywiście byłam jedynym dorosłym uczestnikiem tego kursu, ale takie malowanie niesamowicie relaksuje.
Czy miałam czas na sport?
Oczywiście. Większość czasu spędziłam na siłowni (czytaj: nosiłam dziecko na rękach po pagórkowatym terenie) Dlaczego? Bo nogi bolą, bo nie zabraliśmy wózka no bo to blisko, bo nie chcę do taty na rączki tylko do mamy… także wycisk był…
Resztę czasu spędziliśmy albo na mieście, albo w hotelu. I muszę Wam przyznać, że wtedy najbardziej wypoczęłam – po prostu leżakując i taplając się w basenie.
Aparthotel Czarny Kamień – czy polecam?
Jak najbardziej. To przepiękny, nowoczesny hotel z jacuzzi, mini-basenem i basenem (1,40m) na zewnątrz oraz basenem ozonowym w środku (1.30m), a także dostępem do sauny i siłowni.
Nazwa hotelu wzięła się z legendy o czarnym kamieniu (tzw. złoto głupców, które miało przynieść dostatek i szczęście) toteż wielkie wrażenie robi głęboka, podświetlona, przeszkolona studnia w holu hotelu, przy której można wysłuchać legendy na audio nagraniu.
Zaletą hotelu jest to, że znajduje się wzgórzu, więc odpoczywamy z dala od zgiełku w otoczeniu koron drzew. Niestety jest to także jeden malutki minus, bo na to same wzgórze trzeba dosyć stromo wchodzić, a jeżeli przypada nam pchać wózek z 2-latką w środku to jest to już nie lada wyzwanie. Ale traktowałam to jak siłownię za darmoszkę a nie rzadko zlecałam to zadanie mężowi. Jedzenie pyszne, restauracja zawsze serwowała smaczne śniadania i obiadokolacje, nie zabrakło też menu dla dzieci. Widok z balkonu:
W hotelu znajduje się bawialnia dla mniejszych dzieci oraz sala gier dla starszych dzieci. W sali wieczorami w wybrane dni organizowany jest pokaz kinowy. Do dyspozycji małych gości plac zabaw z ogromną ilością piasku.
Ostatniego dnia odkryliśmy bardzo piękny zakątek – takie miejsca lubimy najbardziej, tam gdzie nie ma turystów. Tuż za hotelem znajduje się klimatyczny las, w którym znaleźć można całe mnóstwo głazów. Idealne miejsce na wypoczynek dla rodziców i wspinanie się dla dzieci.
Czy warto wybrać się do Szklarskiej Poręby?
Sama Szklarska Poręba oferuje moc atrakcji i naprawdę nie brakuje tu ładnych tras i szlaków. Jednak w większości są to miejsca dla dzieci starszych.
Centrum Szklarskiej Poręby jest ciasne, chodniki wąskie, sporo turystów, a ponieważ ja bardzo cenię sobie przestrzeń i spokój Szklarska Poręba jakoś specjalnie mnie nie urzekła.
Jeżeli chodzi o teren to jest on dosyć górzysty, więc nie było mowy by oddać się temu, co lubimy najbardziej i pojeździć relaksacyjnie z dzieckiem rowerem – wiedziałam, że skończy się to marudzeniem, bo to już raczej jazda wyczynowa.
Moja opinia: Szklarska Poręba jako cel urlopu – TAK, z małym dzieckiem poniżej 4 roku życia- NIE.
No więc jaki szczyt osiągnęliśmy?
Powiem Wam, że nie było łatwo, bo urlop z mniejszymi dziećmi to nie sam lukier, ale i spora dawka goryczy. Mieliśmy mnóstwo stresowych i zabawnych sytuacji, np. typowa matka w hotelu – umieszcza wszystkie cenne rzeczy w sejfie, tylko po to by stwierdzić po powrocie z wyprawy, iż w rodzinnym chaosie zapomniała o jednej istotnej rzeczy – zamknięciu sejfu.
Jednak mimo trudności czlowiek wraca wypoczęty, naładowany energią i ma chęć do działania. A co do szczytu to nasz tegoroczny urlop podsumowałabym następująco:
Wybierając się z dzieckiem w góry masz pewność,
że zdobędziesz jeden szczyt. Szczyt frustracji.
Tym oto akcentem życzę Wam miłego powrotu do rzeczywistości
po wakacjach. Trzymajcie się ciepło!