Kostka. Kolorowa kostka. Kolorowa, grająca kostka. I jeszcze świeci. Na każdej z 6 ścian inne sensoryczne i manualne bajery. I choćby nie wiem jak wymyślne były te wszystkie multimedialne zabawki, zbyt dużo Twoje dziecko się nimi nie pobawi. Dlaczego? Bo znacznie chętniej będzie się bawić tymi całkiem prostymi zabawkami.

 

Z mojego doświadczenia poleciłabym Wam kilka zabawek, które w 100% zdały egzamin w przypadku dwójki moich dzieci.

 

 

1. Proste, drewniane zabawki.

Jak układanki lub pajacyk piramidka. No wiecie, tak naprawdę z tymi częściami da się zrobić wszystko, można je tak jak należy układać, można je chować do rożnych pudełek i bawić się w “jest – nie ma”, można je włożyć mamie do garnka i można nimi rzucać po całym pokoju (tylko mama jakoś nie zbyt bawi się przy tej wersji!). Mimo, że zabawki te na pierwszy rzut oka są bardzo proste i chciałoby się rzec, że wiele razy dziecko nimi się nie pobawi, fakty są całkiem inne.

 

Drewniana układanka  (TUTAJ)

Pajacyk piramida (TUTAJ)

 

 

2. Kubeczki piramidka do układania.

Można je układać, można z nich dawać misiowi pić, można nimi przelewać wodę w basenie lub w wannie, można nimi przesypywać piasek, można z nich robić babki. A przede wszystkim można z nich ułożyć mega wielgachną piramidę (to robi mama), a największą frajdę – czyli burzenie piramidy – to zadanie dziecka. W późniejszym wieku można uczyć się na nich liczyć i rozpoznawać kolory.

 

Kubeczki piramidka do układania  (TUTAJ)

 

3. Koń skoczek.

Jakby nie patrzeć zwierzątko w domu. Gumowe, ale jest. I świetnie na nim bawią się nie tylko te najmłodsze dzieci, ale także wyrosłe 7-latki. Zabawka korzystnie wpływa na rozwój koordynacji ruchowej i zmysł utrzymania równowagi dzieci. I możecie mi uwierzyć na słowo, te male urwiski po prostu uwielbiają skakać i hopsać do upadłego!

 

Koń skoczek  (TUTAJ)

 

4. Bobby Car.

Mnóstwo kilometrów przejeździł na nim mój syn i na to samo zapowiada się w przypadku mojej córki. Bobbi Car to proste i nieskomplikowane – siadasz i jedziesz. W przeciwieństwie do większości dostępnych autek jest bardzo dobrze wyprofilowany i bardzo wytrzymały. Istnieje też możliwość dokupienia rożnych dodatkowych części, jak przyczepki (na pewno sprawdzi się w przypadku chłopców), linki holowniczej (gdy dziecko nie będzie miało siły już jechać i motorem będzie mama) albo (co bardzo polecam) nakładki ochronne na buty – ponieważ podczas jazdy na autku i odpychania się nóżkami przez dziecko, bardzo zdzierają się buty. My zaopatrzyliśmy się dla starszaka w takowe, gdy w krótkim czasie pozdzierał 2 pary butów, a muszę przyznać, że jeździł na nim bardzo długo i bardzo dużo.

 

Bobby Car jeździk  (TUTAJ)

Bobby Car akcesoria – ochronki na buty (TUTAJ)

Bobby Car akcesoria – linka holownicza  (TUTAJ)

Bobby Car akcesoria – przyczepka  (TUTAJ)

 

 

5. Tablet.

Można przy nim posadzić dziecko na 24h. No czego chcieć więcej? Żartowałam. Jestem totalnym przeciwnikiem wciskania tego dziecku do ręki. Raczej polecałabym tradycyjne i staromodne książki z twardymi stronami. Można do nich zawsze wracać. Dzięki nim dziecko uczy się poznawać świat. I w przeciwieństwie do tableta spędza czas z Tobą. Wiele razy będzie chciało, żebyś mu pokazywała co tam jest. I wiele razy będziecie wałkować jedną i te samą książeczkę. Ale to jest naprawdę urocze, kiedy widzisz postęp mowy u Twojego dziecka i gdy zaczyna za każdym razem dostrzegać inne rzeczy na tej samej stronie. Tak! Będziesz się wzruszać takimi pierdółkami 🙂 I wbrew pozorom, w przeciwieństwie do tableta, książka znacząco rozwija mowę dziecka.

 

Książeczka “Pierwsze słowa. Kolory.” (TUTAJ)

Książeczka “Pierwsze słowa. Krok po kroku.” (TUTAJ)

Książeczka “Co robi Pucio?” (TUTAJ)

 

 

A może Wy macie jakieś zabawki godne polecenia? Chętnie możecie podzielić się swoimi doświadczeniami w komentarzu!

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *