Równouprawnienie. To pojęcie, na które kładzie się w dzisiejszym świecie wielki nacisk. A jak to wygląda u Ciebie? Jeżeli musiałabyś dokończyć zdanie “w moim domu większość obowiązków spoczywa na…”. Proste, co nie? Większość kobiet dokończy to zdanie wyrazem “mnie”! Bo w większości przypadków to jednak kobieta jest szefem w domu! Tak, tak! I dobrze zarządzamy tymi naszymi domami! Ale – jest pewne ALE!
Nim dojdę do sedna, opowiem Wam pewną historię…
Wieczorem opuściłam moją rodzinkę, by udać się na spotkanie. Jak to zazwyczaj bywa, przeciągnęło się do 2 godzin. Niestety – nim opuściłam nasz wywrócony przez dziecięcy huragan do góry nogami dom, nie udało mi się ogarnąć tego całego syfu. Zwyczajnie z braku czasu. Nie muszę Wam chyba mówić, że rano przed pracą był tam idealny (przy dzieciach to pojęcie względne) porządek.
Czy u Was też to tak wygląda?
Ogarniając co wieczór dzieciaki, zazwyczaj ogarniam też dom. Porozrzucane ciuchy, kuchnię pełną naczyń, porozrzucane zabawki, rzeczy do zrobienia na jutro, a czasami nawet jeszcze bloga. Taki co wieczorny fitness za darmo. Nie uwierzycie, ale przy tym też spala się kalorie! Więc, gdy po 2 godzinach nieobecności wróciłam do domu, lekko podniosło mi się ciśnienie. Dlaczego?
Bo mój mąż kompletnie NIC nie zrobił!
Zmywarka dalej była pełna czystych naczyń. Nikt nawet nie wpadł na to, żeby ją opróżnić. Gdyby te naczynia tak same potrafiły powędrować z powrotem na swoje miejsce… może kiedyś w dalekiej przyszłości! Ale ja żyję tu i teraz! Wracając do sedna – w kuchni dalej był taki sam syf, gary stały dalej w tym samym miejscu co 2h temu. Zabawki dalej były rozwalone po całym mieszkaniu, a nawet było ich więcej. Pranie jak wisiało na wieszaku, tak wisiało. Śmieci wypełzały już ze śmietnika, ale oczywiste, że nikt ich nie wyniósł.
Grrrrr! Ale byłam wkurzona!
W domu natomiast cisza. Światełko w sypialni sugerowało, że wszyscy grzecznie leżą w łóżeczkach. Zerknęłam do sypialni – no bynajmniej jedno dziecko śpi. To już coś! Nasz prawie dwuletni wulkan energii na chwilę wygasł! No ale ten cały nie-ogar! Nosz kurde, co ten mój chłopina robił przez te 2h? Przecież można było to wszystko z grubsza sprzątnąć! Robię to przecież co wieczór! Byłam naprawdę wkurzona, bo oczywiście jak matka dupy nie ruszy, to wszystko stoi! Dostrzegłam światło w łazience. Pełna żalu i pretensji już miałam się wydrzeć, kiedy tam weszłam, gdy moim oczom ukazał się naprawdę piękny obrazek: mój mąż wspólnie ze starszakiem siedząc razem w wannie bawili się w najlepsze! Ot tak! Mieli ubaw po pachy!
Jak oni to robią?
Ci mężczyźni – że potrafią tak ignorować pewne rzeczy? Zamiast ogarniać ten cały syf i latać ze szmatą, mój mąż po prostu poświęcił swój czas na zabawę z dziećmi. A gdy jedno odpadło, poszli sobie z drugim razem do wanny. No bo czemu i nie? I dotarło do mnie wtedy, jakie my kobiety jesteśmy czasem pedantyczne! A nie? My ciągle dążymy do tego, by wszytko było piękne i poukładane. Kuchnia ogarnięta. Poduszki na swoim miejscu. Zabawki w pudełku na zabawki. Dom niczym obrazek z katalogu IKEA. Nauczyłybyśmy się od tych facetów trochę życiowego luzu! Wiadomo – oni mają go czasami zbyt dużo, ale na pewno potrafią się zdystansować i przede wszystkim odpuścić tego perfekcjonizmu! Oni to mają gdzieś! Nic nie musi być zrobione!
Kończąc rozpoczętą sentencję…
W większości przypadków to jednak kobieta jest szefem w domu! Tak, tak! I dobrze zarządzamy tymi naszymi domami! Ale – jest pewne ALE! Ale czasami musi wziąć sobie przykład z faceta i nie przejmować się tyle tym, CO MUSI, tylko zrobić to, na co ma akurat ochotę! Bo ogarniając to wszystko CO MUSI, nigdy nie znajdzie czasu na odpoczynek, ani na to, na co naprawdę ma ochotę! Bądźmy bardziej męskie i miejmy więcej luzu w gaciach kochane! To zrobi dobrze każdej z nas!