Urządzenia multimedialne na stałe zagościły w naszym życiu. Czy to dobrze? Nie wiem. Tak naprawdę nikt jeszcze tego nie wie, bo skutki częstego używania tych emitujących fale urządzeń będą widoczne dopiero za kilkanaście lat. Faktem jednak jest, że urządzenia te działają uzależniająco. Niestety nie tylko na dzieci, ale również nas dorosłych.

 

My jako rodzice niechętnie patrzymy na nasze dzieci gapiące się w ekran telefonu przy każdej wolnej chwili. Niechętnie patrzymy, gdy dzieci bez urządzenia w ręce nie potrafią zająć się czymkolwiek innym. Niechętnie patrzymy na nasze dzieci, gdy siedząc przy wspólnym stole z rówieśnikami, każde z nich wpatrzone jest w świecący ekranik. Ale my dorośli wcale nie jesteśmy pod tym względem lepsi.

 

Rodzina najważniejsza?

Właśnie zasiadła do wspólnego stołu. W zasadzie to rzadkość. Ta sposobność nadarza się tylko w weekendy. Miło jest, gdy wszyscy domownicy w tym zabieganym świecie odnajdują chwilę na wspólny posiłek. Ale wraz z rodziną do stołu zasiadł również on. Przyjaciel smartfon. Wibruje w kieszeni ojca. Ten natychmiast go wyciąga i odpisuje. Czy jest coś ważniejszego w tym momencie niż rodzina? Czy coś by się stało, gdyby odpisał później? Są rzeczy ważne. I są rzeczy ważniejsze. To my sami ustalamy priorytety.

 

Czy to ryzyko jest konieczne?

Weekend. Wyjazd na kilkudniowy wypoczynek. Pakowanie. Wrzaski. Stres. Jak w każdej rodzinie z dziećmi. Tata siada za kierownicą. Wiezie ze sobą największe Skarby – swoją rodzinę. Wjeżdżają na drogę szybkiego ruchu. Dzwoni telefon. Piękny wielki smartfon ma to do siebie, że ciężko go wyciągnąć z kieszeni. Czy musi? Musi. Więc ojciec szarpie się próbując wydobyć swojego smartfona i nieświadomie traci kontrolę nad kierownicą – wjeżdża na drugi pas ruchu. Szczęście, że nie było tam żadnego tira. Czy musiał w tym momencie odebrać ten telefon? Kto kazał mu ryzykować?

 

Szacunek do swojego słuchacza!

Ciocia i wujek wpadli z odwiedzinami. Milena uwielbia się z nimi bawić. Opowiada cioci o tym jak jest w przedszkolu, bo w tym tygodniu wydarzyło się coś szczególnego… ciocia słucha, ale w połowie opowieści wyciąga swój telefon  i coś na nim klika… – mów dalej Skarbie – ja słucham – no i ta dziewczynka…- klik, klik – …i byłam bardzo zła ciociu.  Ciociu, a czy ona  dobrze postąpiła? – Co? No taaaa, ale o co chodzi? Opowiedz mi to jeszcze raz. Wiesz, dzieci wielu rzeczy nie są świadome, ale doskonale wiedzą kiedy je ignorujesz. Wyobraź sobie, że opowiadasz komuś coś ważnego, a on w połowie Twojej historii wyciąga swoją komórkę. Czy czujesz się ważna?

 

Mamusiu popatrz!

Plac zabaw. Dzieci wparowały na zjeżdżalnię. Chwila głębszego oddechu dla matki. Pora zerknąć, co nowego w świecie – Facebook, Instagram, WhatsUp. Jasio jest dumny – udało mu się wdrapać całkiem wysoko na ściankę wspinaczkową. Nie ważne, że ma dopiero trzy lata. Daje radę! Macha do mamy. Ale mama nie widzi. Mama patrzy w mały ekranik. Woła. Ale mama nie słyszy. Mama uśmiecha się do ekraniku, ale jego nie widzi.

 

Rodzinny wieczór!

Wspólne, luźne wieczory nie zdarzają się zbyt często. W tygodniu jest szkoła, praca, obowiązki, więc na sobotni wieczór dzieci zażyczyły sobie wspólne oglądanie bajki. Siadasz z nimi. Nawet zabawna ta bajka. Ale nagle  odzywa się Twój telefon. Zerkasz. Odpisujesz. Jeszcze tylko szybko zerkniesz na Facebooka… do rzeczywistości przywraca Cię Twoje dziecko, które daje Ci do zrozumienia, że bajkę mieliście oglądać razem, a Ty gapisz się w telefon.

 

Dzień dobry Pani Nikt!

Ostatnio wybrałam się do urzędu w celu załatwienia papierkowych spraw – po cóż by też innego 🙂 Zmierzając w kierunku wejścia, natrafiłam na wychodzącą Znaną mi Pani z sąsiedniej wioski. Moja mama wychowała mnie na kulturalnego człowieka, który pozdrawia innych i raczy się uśmiechnąć, więc zgodnie z tymi zasadami zerkając w jej kierunku rzekłam “Dzień dobry”. Jaśnie Pani raczyła mi nawet odpowiedzieć, ale nawet na moment nie oderwała swojego wzroku od telefonu. Ona nawet nie wiedziała do kogo ona to mówi. I w takim właśnie momencie czujesz się jak Nikt!

 

Co skłoniło mnie do napisania tego postu?

Spostrzeżenie mojego syna. Pewnego wieczoru gapił się w ekran telewizora i zagadywał:

 – Mamo, zrób mi proszę kanapki.

Na co ja, skrolując facebooka:

 – A może byś zrobił przerwę w oglądaniu bajek i sam se zrobił?

Na co mój syn:

 – A może Ty odłożysz tę Twoją komórkę, BO TO NIE JEST TWOJA RODZINA!!!

 

Tak, ja również daję się czasami za bardzo wciągnąć w ten wirtualny świat. Takie uroki korzystania ze smartfona. Tym bardziej kiedy prowadzi się bloga. Ale staram się to rozwiązywać w ten sposób, że jeżeli korzystam z niego to intensywnie, tak aby potem nie korzystać z niego wcale – odkładam go na bok i staram się poświecić swoją uwagę tylko i wyłącznie moim dzieciom. I czasami mężowi 😉

 

Smartfon odciąga naszą uwagę od rzeczywistości.

Daje pozostałym domownikom, a także obcującym z nami ludźmi poczucie , że są mniej ważni. Wyciągając smartfona podczas dyskusji lub siedząc przy wspólnym stole z innymi sugerujesz, że się nudzisz i nie masz ochoty na prowadzenie z nimi konwersacji.

Czasami warto zastanowić się nad tym, jak to wszystko wygląda z perspektywy dziecka. Wiemy doskonale o tym, że NASZE dzieci kopiują NASZE zachowanie. Więc jeśli chcemy, żeby nasze dzieci nie korzystały zbyt często z tej technologii, najpierw zacznijmy od samych siebie.

I zastanówmy się, czy smartfon to jeszcze nasz przyjaciel, czy raczej Pan, który trzyma nas w rydzach.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *