Jesteś mamą i zdarzyło Ci się krzyknąć na dziecko? A potem przyszły wyrzuty sumienia, myśl: „mogłam inaczej” i to nieprzyjemne poczucie, że znów coś poszło nie tak?

 

Zareagowałaś z automatu.
Ja często też tak robię.
Częściej, niż chciałabym się do tego przyznać 🙈

 

Ale doszłam w ostatnim czasie też do jednej bardzo ważnej refleksji. Kiedy wybucham, to zazwyczaj problemem nie są dzieci i to, że czegoś nie zrobiły, nie posprzątały lub nie posłuchały. Problemem jestem ja, bo czuję się przebodźcowana, zmęczona i przeładowana. Bo dźwigam za dużo. Bo nie mam przestrzeni na odpoczynek.

I choć zdaję sobie sprawę, że jedynym człowiekiem, który może zadbać o to, żebym tę przestrzeń miała, jestem tylko i wyłącznie ja sama, to nie zawsze jest to takie proste w praktyce, jak brzmi w teorii, bo życie — zwłaszcza z dziećmi — rządzi się swoimi prawami i chyba same doskonale wiecie jak chaotycznie potrafi wyglądać codzienność….

 

Ale wychowując dzieci uczę się też siebie.

Bo to właśnie rodzicielstwo uczy mnie, że czasem trzeba krytycznie spojrzeć nie tylko na dzieci, ale także na swoje własne zachowanie. Wychowano mnie w przekonaniu, że rodzic zawsze ma rację – nawet wtedy, gdy jej nie ma. W takim świecie dorastałam ja, jak również i Wy wszyscy, którzy to czytacie.

Ale ja chcę inaczej.
Dlatego czasem przepraszam moje dzieci za swoje zachowanie.
Za ton.
Za krzyk.
Za emocje, które wymknęły się spod kontroli.

Bo ja też się uczę.
Ja też popełniamy błędy.
I to wcale nie czyni mnie gorszym człowiekiem.
Chcę, żeby moje dzieci wiedziały, że jako dorośli nie jesteśmy idealni.
Nikt z nas przecież nie jest.

 

Lustro nie kłamie.

Czasem ze strony moich dzieci w moim kierunku też padają bardzo przykre słowa. Ale moje dzieci też potrafią do mnie przyjść i przeprosić za swoje zachowanie. I to jest chyba największy powód do dumy i wdzięczności. Bo wtedy wiem, że uczymy się razem — odpowiedzialności za emocje, refleksji i przebaczania.

 

Jeśli więc dziś zdarzyło Ci się krzyknąć — nie odbieraj sobie prawa do bycia dobrą mamą. Zatrzymaj się na chwilę, weź oddech i bądź dla siebie tak samo wyrozumiała, jak starasz się być dla swoich dzieci.

 

P.S.
Co do zdjęcia tytułowego – mam wrażenie, że dzieci  rosną codziennie po cichutku… Czas pędzi bez pytania, a ja coraz częściej łapię się na tym, że chciałabym go choć na chwilę zatrzymać…. zatrzymać te spojrzenia, śmiech, drobne dłonie…
💜💛💚💙

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *